środa, 18 lutego 2026

OBLICZE

Tych, którzy o Dobru i Pokoju śnią ogarnie blady strach,
kiedy odkryć im przyjdzie, że nie uciekną Wojnie.
Gdy z hukiem walić się będzie następny gmach,
gdy znów lamentem przejdą ludzkie ubojnie.

Szukasz w mej Przyrodzie harmonii i spokoju,
podtrzymując wyrzeczenie przez twych przodków zasiane.
Nie jesteś Jej częścią nazareńska trzodo
Twe marzenia i nadzieje brutalnie zostaną odebrane.

Przed tobą w mundurach i czołgach pierwotne Jej prawo,
które gniewem ociekające,
okrucieństwem się karmiące,
Żniwo swego piękna zbierać będzie krwawo.

I trwa ono wszędzie, gdzie nie spojrzysz tam właśnie będzie.

Zauważ więc walkę ciała twojego,
które walczy nieustannie byś dożył dnia następnego.
Poczuj zapach świeżej krwi rozlewanej,
Gdy selekcja się odbywa na polanie nią usłanej.

I dostrzeż Piękno najwyższe tam, gdzie spojrzeć się lękasz,
i brzydotę tam, gdzie przed kłamstwem korzysz się i klękasz.

Ileż bólu ty doświadczysz na drodze swego Życia
nawet, gdy stagnacja twym sposobem bycia.

Nie godzien jesteś niedojdo spojrzeć w Jego oczy,
Tam gdzie rwący Chaos, Irracjonalny Pęd.
W oczy Tego, który od początku Czasu poza Przestrzenią kroczy
Swą bytnością Ekstazę budząc, Szaleństwo, Zachwyt, Wstręt.

Rewolucja i Bezprawie zaś Jego zasadą,
On zmianę powoduje, za bezprzyczynową skryty fasadą.
I to z Niego jest Namiętność, która życia pęd kreuje.
I w szaleńczy stan popada, kto go odnajduje.

I to Jego siłą tętni wszelki Byt nieokiełznany,
I zmienną Jego gwiazdą Perseusz rozświetlany.
Mroczna Jego moc napędza Wszechświat niezmierzony,
Niszczy by tworzyć i by niszczyć tworzy,


W cierpieniu wielkim skonasz, jeśli zechcesz skoczyć w Ogień.
Są zaś tacy, którzy Płoną i jednoczą ze swym Bogiem.

W lśniących kałużach krwi odbicie Jego dostrzeżesz,
w potach zwycięstwa, w potach walki i w nasieniu,
Żywego Go zaś dojrzysz w Życiu,
w Ciemności, Ekstazie i Złowieszczym Uniesieniu.

Koszmarna jest bowiem Natura dla każdego mundana,
którą Ja ukochałem, której częścią się stałem.
Największe Piękno się ziści, gdy Złem jest Prawda ukochana,
gdy spojrzysz głęboko i zatoniesz w Obliczu Szatana.



Matmerd



czwartek, 22 stycznia 2026

BAPHOMET

 Z krzykiem zbiegał po zboczu człowieka U stóp drzewa padł i ekstaza z niego ścieka Szaleństwem go naznaczyły szatańskie uniesienia Uświadamiając bezsłownie w Esencji Istnienia

Obmył lico swoje płomieniem oszałamiającym
Bezimienny i zmiennokształtny jak Oni
Miesiąc nań spogląda, petrichor z ziemi sączy
A on rękojeść rzemienną ściska w swej dłoni

Za kosmosu bezkresem tęsknota w nim zawodzi
Wycie Otchłani z dala doń przybywa.
Do konającego Mistrza sama Ziemia podchodzi.
Na jego ciele dłoń swą kładzie, gdy ten w jej oblicze spływa.

Spojrzał głęboko w oczy Bóstwa gwałtownego.
Pola historii przed nim, monsun krwawej pustyni.
Zapragnął z nią namiętności i zjednoczenia absolutnego
Bowiem nie był to Bóg, była to Bogini.
Miłością otoczona, nie strachem, nie czcią.
W złowieszczej ekstazie obmywa się krwią.
Zawiłość Życia Jej Naturą, nie Winą
Z Jej łona się rodzą i z Jej rąk później giną Matmerd

wtorek, 30 grudnia 2025

O JAKOŚCI LUDU

Obiektywnym, choć dla wielu niedopuszczalnym jest fakt, że ludzie różnią się Jakością.
Przejawia się to zarówno w ich sposobie myślenia, potrzebach, jak i w sposobie życia.
Natura nie jest sprawiedliwą i praworządną Siłą, jest bezlitosna, a o losie żyjącej w niej jednostki decydują zarówno kontrolowane zdolności adaptacyjne, jak również geny, których sekwencja jest kwiatem przodków, a która to potrafi przesądzić o całym jej życiu.

Zarówno całą przyrodą, jak również konkretnymi jej aspektami rządzi Chaos - siła napędowa ewolucji.
Owa ewolucja zaś odbywa się za sprawą Naturalnej Selekcji, a tę przetrwają tylko najlepiej przystosowani.
W błędzie są ci, którzy uważają, że to prawo nie dotyczy Człowieka.

Jakość ludzi zależy od wielu czynników. Jedni rodzą się upośledzeni i od momentu opuszczenia łona matki są spisani na straty.
Inni zaś są zdolni żyć dalej, jednak przez całe życie przechodzą będąc bezmyślnymi owcami, których jedynym celem jest zaspokajanie potrzeb fizjologicznych i zapewnienie sobie pozornego poczucia bezpieczeństwa.
Tacy ludzie są pod całkowitą władzą otoczenia. Ich los spoczywa w rękach polityków, rodzin, przywódców religijnych etc.
Oni sami zazwyczaj nie znają siebie, ponieważ nie potrafią wziąć za siebie odpowiedzialności i odkryć swojego życiowego potencjału.
Ich pragnienia i instynkt rządzą nimi zamiast nich.
Nie są na tyle ambitni, by zgłębić swe ukryte aspekty i wznieść się wyżej, nie potrafią zrozumieć swoich pragnień i instynktu tak, aby przejąć nad nimi kontrolę i zyskać umiejętność wykorzystywania ich do swoich celów.

Natura to bezwzględna Siła, co wie każdy kto umie ją zrozumieć. Jednym z naczelnych zjawisk jakie w niej panują jest zasada drapieżnika i ofiary, zabijania lub bycia zabijanym.
Nie inaczej jest w tym przypadku - albo to Ty będziesz rozgrywać swoje Życie, albo Ktoś będzie je rozgrywał za Ciebie.

Ci, których mentalna struktura przypomina owcze stado, stanowią większość społeczeństwa.
Jednostek wybitnych, których ambicje i zdolności intelektualne oraz poznawcze wykraczają poza granice przeciętnych jednostek stanowią mniejszość.

Ludzkość ze względu na swoje możliwości oddaliła się od Natury, zbudowała sztuczną, bezpieczną cywilizację, w której może zapomnieć o brutalnej rzeczywistości.
Cała współczesna kultura wyrosła ponadto na etosie nazareńskim, który zatruł swą doktryną i moralnością większość sfer życia publicznego.

Jedną z najbardziej rzucających się w oczy cech tego systemu wartości jest Egalitaryzm - pogląd, że wszystkie ludzkie jednostki są sobie równe, bez wyjątków.
Humanizm towarzyszący egalitarystycznej kulturze każe ludziom wierzyć, iż każda jednostka, bez względu na cokolwiek jest równa drugiej tylko dlatego, że jest Człowiekiem.

To oczywiście stoi w sprzeczności z perspektywą satanistyczną, która wyraźnie wskazuje różnice pomiędzy jednostkami.

Ludzie różnią się od siebie znacznie. Jedni są uległymi naiwniakami, inni bezmyślnymi konformistami, a jeszcze inni hipokrytami. Zdarzają się jednak wśród nich jednostki, które sięgają dalej, a ich ambicje wykraczają poza średnią.
Naukowcy, filozofowie, artyści, dyktatorzy, komandosi - to ludzie, którzy zmieniali bieg dziejów lub dokonywali wielkich rewolucji. 
Mimo, iż wielu z nich skażonych było nazareńskim ściekiem (przede wszystkim filozofowie) to jednak pchani ambicjami i szatańskim pędem rozwoju dążyli do Prawdy.
Niewielu z nich ją znalazło, niektórzy odkryli tylko jej część, lecz wciąż poczynili więcej kroków, niż szary tłum.

Niestety z biegiem czasu możemy dostrzec coraz głębszy dół, który kopie pod sobą ludzkość.
Według mnie ten ciągły regres ma jedną zasadniczą przyczynę - im łatwiej, tym gorzej.
Dożyliśmy czasów, w których nie trzeba się wiele starać, by przeżyć życie, często wręcz z wieloma wygodami.
Każdy średnio ogarnięty obywatel znajdzie sobie pracę, wynajmie gdzieś mieszkanie, uwierzy w religię, która go pokrzepi w słodkiej ignorancji przepłynie przez życie, zostawiając głęboko pod powierzchnią swój życiowy potencjał, na który nigdy nawet nie spojrzy. Niestety większości ludzi taki scenariusz życia w zupełności wystarcza.
Tak właśnie żyją urodzeni niewolnicy. Wystarczy, że mają zapewnione podstawowe potrzeby i tracą jakiekolwiek chęci, by zajść dalej. 
Większość ludzi jest koszmarnie leniwych mimo, iż ich nazareński etos wskazuje Lenistwo jako jeden z grzechów - problem jedynie w tym, że zamiast lenistwa proponuje wiernym bycie niewolnikiem.

Dominujący w cywilizacji gatunek Homo Nazarene odznacza się szczególną ignorancją: powiela schematy i zwyczaje, które mu wpojono i ani przez chwilę nie zastanowi się dlaczego właściwie to robi.
Dostosowuje się do reszty szarego społeczeństwa myśląc, że "tak trzeba postępować".
Ludzie są pozbawieni odwagi, by sięgać w nieznane - zwyczajnie boją się tego, co może tam na nich czekać. Pragną jedynie słuchać niespełniających się nigdy obietnic komfortu i pokoju, ponieważ w tym stanie nie muszą się wysilać i podejmować stresujących działań by zdobywać.
W trudniejszych czasach otępiałe masy MUSIAŁY działać, aby przetrwać.
Teraz, gdy wszystkiego mają pod dostatkiem jedynie MOGĄ działać i właśnie dlatego tego nie robią.
Idealnie widać to obecnie w czasach AI - ci nieco mądrzejsi szybko zorientowali się, że głupieją i zaczęli protestować.
Bezmyślni jednak pozostają zachwyceni faktem, że muszą jeszcze mniej.

Stworzyli cywilizację, w której słabi, a nawet genetycznie chorzy, którzy w naturze nie przeżyli by nawet godziny, dożywają sędziwego wieku dla samego Życia -  to właśnie efekt wszechobecnego egalitaryzmu.
Kiedyś usłyszałem zdanie, że "człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach". 
Pytam więc, kim niezwykłym jest owy "człowiek" i czym są te tajemnicze "ludzkie warunki"...
Oczywiście wystarczyłoby zamienić "ludzki" na "iluzoryczny", a całe zdanie nabiera nowego sensu.
Ludzie wierzą w iluzję wtedy, gdy mają do tego przestrzeń. Wystarczy wojna albo kataklizm, by miliony nazarejczyków popadały w zwątpienia religijno-moralne, bo w czasach pokoju nasłuchali się teologicznych i moralnych bzdur. My Sataniści w takich chwilach nie załamujemy rąk - planujemy i walczymy o Siebie by przetrwać.
Doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie moralność nie istnieje, a religijne obietnice nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości.
O naszych Bogach nikt kompetentny nie kłamie, nie wymyśla bajeczek, ani nie tworzy fikcyjnego obrazu istot pragnących się nami opiekować.
Dobrze wiemy, że spotkanie z naszymi Mrocznymi Bogami jest jak spotkanie z dzikim zwierzęciem.
Czujemy wobec nich respekt, ale nie umniejszamy sobie przed nimi. Celem naszego spotkania jest zjednoczenie, wymiana energii i nauka. Owa nauka nie będzie jednak prosta ani teoretyczna - nasi Bogowie wystawią nas na ciężkie próby i surowe realia Natury, a my sami będziemy musieli dokończyć tę lekcję. Będą do nas mówić o rzeczach, o których wielu ludzi boi się nawet pomyśleć, a często nawet nie umie myśleć w tych kategoriach.
Ich umysły są stworzone do chłonięcia słów przywódców religijnych, którzy są takimi samymi ofiarami kłamstwa jak oni.
Tak samo jak ich wyznawcy będą szczerze wierzyć w swojego zmyślonego boga i klękać przed autorytetami swojej religii.
Nawet w obliczu zderzenia z brutalną rzeczywistością wielu z nich wyprze to z siebie, ponieważ nie będzie się w stanie pogodzić z Prawdą.
Zamiast tego, gdy już zapomną o prawdzie, wrócą na słodkie łono ignorancji, by upajać się kłamstwami i wspierać tych, którzy żyją za nich.



O nas Satanistach mówi się, że stanowimy odrębny "podgatunek" Nadczłowieka.
Jest to spowodowane satanistycznym sposobem życia i jego filozofią - naszym ostatecznym celem jest uczynienie siebie nowym rodzajem jednostki, istotą potężniejszą, świadomą i sprawczą.
Satanista musi być silny psychicznie, wytrzymały i gotowy na intensywne życie.

W swoim rozwoju stosujemy metody zarówno magiczne, psychiczne, jak i fizyczne.
Każda z nich służy innym celom, które przybliżają nas do tego ostatecznego.
Oprócz Magii Wewnętrznej stosujemy także Magię Zewnętrzną, a czasem jej najwyższą formę - Magię Eoniczną.

Satanista w swych działaniach dąży do zgłębiania każdej ukrytej sfery własnego Ja, eksploruje Ciemność, jej najtrudniej dostępne zakamarki. Komunikuje się i otacza energią Natury oraz potężnych istot znanych jako Mroczni Bogowie.
Stosuje techniki przemiany świadomości oraz doświadcza trudnych, czasem niebezpiecznych wyzwań (takich jak Grade Rituals).

Wszystko to sprowadza się do ostatecznego celu, którym jest stworzenie swoistego Nadczłowieka.
Sataniści należą do ludzi, którzy widzą więcej, a ich charakter pozwala im sięgać po to co dostrzegą w Ciemności.
Czarna Magia Tradycyjnego Satanizmu jest selektywna jak Natura - słabi zginą, silni przetrwają.

Historia zna wiele przykładów słabych i bezmyślnych ludzi, którzy wkraczali nieopatrznie na ścieżkę magii, a potem lądowali na pierwszych stronach gazet.
Albo oni kończą z magią (i w przerażeniu konwertują się na chrześcijaństwo) albo magia kończy z nimi.

Słyszy się czasem w mediach o tak zwanych "nawróconych satanistach", po czym po sprawdzeniu owej postaci okazuje się ona być zagubionym nazarejczykiem, który będąc słabą owcą spodziewał się odnaleźć w Szatanie drogę do potęgi - dobrze szukał, ale taki człowiek jak on nigdy jej nie dostąpi.
Tacy ludzie bardzo szybko wracają na kolana przed krzyż, ponieważ nigdy nie przestali wierzyć w nazareńskie kłamstwo, nawet w swoim "satanistycznym" epizodzie życiowym wierzyli w wymyśloną postać Szatana z nazareńskiej teologii.

Słowo "nawrócony satanista" to oksymoron. Człowiek, który pozna Prawdziwego Szatana, doświadczy Piękna Ciemności i otworzy w sobie nexion do wymiaru Bezprzyczynowego naznacza siebie na zawsze - nie ma już dla niego innej drogi.
Prawdziwy Satanista "nawrócony" na nazareński etos byłby jak Mikołaj Kopernik nawrócony na Teorię Płaskiej Ziemi i Geocentryzm.

Na ścieżce tak trudnej jak Satanizm przetrwają tylko najsilniejsze i najlepiej rezonujące z nią jednostki -odważne, chętne sięgać zakazanego, samoświadome i zdolne porzucić naleciałości nazareńskiego społeczeństwa, zarówno moralność jak i religijne wyobrażenia, które były im wpajane.

Gdy dochodzi do zderzenia biegunów, gdy przemierzamy tereny mundańskiej cywilizacji, w której stanowimy mniejszość, wielu z nas czuje się jak w obozie pracy, w którym żaden mechanizm nie ma sensu.

Mamy wtedy wybór - pozwolić, aby ten fakt nas frustrował i niszczył życie, albo przejąć nad nim kontrolę.
Prawdziwy Satanista zawsze postawi na to drugie, wzniesie się ponad swoją irytację, aby dostrzec nowe możliwości.

Kiedy już bowiem zaakceptujemy środowisko, w którym się poruszamy oraz zrozumiemy swoje położenie, możemy spróbować podprogowo wpłynąć na bieg zdarzeń i rozwój społeczeństwa, manipulując jednostkami lub grupami, wprowadzając Ruch.

Ruch jest domeną Szatana, a my wprowadzając go stajemy się niejako przedłużeniem Jego wpływu.
Magia Eoniczna, propagowanie satanistycznej filozofii pod przykrywką lub infiltracja.
Nasze działania, celowo ukryte, mogą być dla nas świetną nauką, jak również wsparciem dla wpływu naszych Mrocznych Bogów.
Tępi ludzie, których spotkamy, są jedynie przeszkodą do pokonania lub wykorzystania. Jeśli jesteś Satanistą, nie obawiaj się manipulować tymi gorszymi - swoją naiwną postawą sami na to pozwalają.

Na szacunek Satanisty zasługują tylko sprytni, samodzielni i znający swoją wartość ludzie, przewyższający intelektem, potencjałem i ambicjami niewolnicze owce. 

Miejsce tych drugich jest za kratami Złowieszczej Dialektyki.



wtorek, 2 grudnia 2025

MŁOT NA NAZAREJCZYKÓW



My, Sataniści i Czarownicy, nosiciele Prawdy, Wiedzy i Naturalnego Ducha Ziemi, w iluzorycznym i upojonym fałszem społeczeństwie Mundanów i Nazareńczyków stanowimy i od wieków stanowiliśmy obiekt potępienia oraz obelgę.

Oddane ślepej i dogmatycznej wierze w kłamstwa i bajki ludzie, albo raczej stado owiec, linczowali nas tysiące razy. Nasz kunszt był wyśmiewany i potępiany.
Prastare praktyki magiczne były obrzydliwie wymazywane z rzeczywistości i zastępowane nazareńskim stekiem bzdur, nasze ziemskie święta kontemplujące brutalną, dziką i zmienną Naturę były przerabiane na święta ku chwale obcego, pasożytniczego pseudo-boga, określającego siebie panem świata.
Tysiące lat dziedzictwa, setki pokoleń, interakcje z Mrocznymi Bogami i Duchami, praktyki magiczne, nekromantyczne - wszystko to zostało zapomniane wraz z przejęciem naszych ziem przez nazareńczyków.

Ci ludzie nie przejęli tych ziem siłą, nie przejęli ich dlatego, że byli potężniejsi lub współpracowali z potężniejszymi Bogami - przejęli je Strachem, Słabością i Kłamstwem.
Kto dumny i zbuntowany był mordowany za herezję, kto słaby i konformistyczny dołączał do owczego stada.
Ludzie zostali wyrwani z karmiącego ich Siłą i Wielkością łona Matki Baphomet, by zamiast niego zostać uwiązanymi smyczą na pastwisku.
Naturalny dla Ziemi Duch Szatana, zbuntowanego Syna Chaosu, którego pierwiastek odnajdziemy w każdym żywym istnieniu został parszywie upodlony - z nieokiełznanego, rozszalałego i zmiennego Mrocznego Boga, który swą energią Buntu i Chaosu stanowi Esencję Istnienia napędzającą Ewolucję; stał się rzekomym Upadłym Aniołem, potępionym i pokonanym przez żałosnego pseudo-boga Jahwe.

Jest to wstyd i hańba, by na szatańskich ziemiach, na łonie Baphomet - tu, gdzie kłamstwo nazareńskie nie istnieje, władali ogarnięci tym kłamstwem ludzie, którzy bezmyślnie oddają cześć narzuconemu bóstwu, wkładają mu w ręce nie jego świat, uznają jego osłabiającą i sprzeczną z Naturą moralność za przeznaczenie ludzkiego życia i z każdym kolejnym rokiem (który odmierza czas od rzekomych narodzin największej ofiary Jahwe i największego kłamcy w dziejach - jezusa) zatapiają Nasz Świat w coraz głębszym bagnie fałszu.

W roku 1487 ukazał się Młot na Czarownice (Malleus Maleficarum) - katolicki traktat o magii, czarostwie oraz czarownicach. Wypełniony po brzegi wyssanymi z palca bajeczkami, przez dekady stanowił dla nazareńskiego społeczeństwa kompendium wiedzy na temat czarów oraz magii.
Informacje w nim zawarte były tak dalekie od prawdy, ponieważ w dobie prześladowań i kar śmierci każdy czarownik/czarownica musiał wykazać się sprytem i zdolnością kamuflażu, praktyki i tradycje nie wykraczały poza próg kowenu lub świątyni, a każdy kto potencjalnie mógł tą zasłonę unieść był uprzednio usuwany.
Oczywiście nie każdemu się to udało, wielu naszych magicznych przodków poniosło śmierć. 
Nie miało znaczenia czy byli to Poganie, Sataniści, Szamani, Nekromanci czy nawet zwyczajni zielarze i numerolodzy - każdy kto był powiązany z jakąkolwiek formą magii był zagrożony.
Z tego też powodu praktyki odbywały się w głębokim podziemiu, a nazareńskie społeczeństwo nie miało do nich dostępu - trzeba więc było zmyślać.

Młot na Czarownice zawiera w sobie za równo nieprawdziwe informacje na temat praktyk magicznych, ale również stosy obelg, głownie w stosunku do kobiet.
Całość tego "dzieła" zwieńczona jest zbiorem instrukcji odnośnie polowania, torturowania i eliminacji Czarownic, lub raczej domniemanych czarownic.
Eliminacji czynionej ponownie, nie z powodu dominacji, a z powodu Strachu - strachu owiec przed wilkami, oraz karą ze strony pasterza.

Obecnie większość nazareńczyków przybiera formę jałowych, niezdecydowanych i tępych ludzi.
Wciąż się boją, lecz obecnie boją się nawet mówić, wielu z nich nie wierzy w magię, a wręcz ją wyśmiewa, co jest wyjątkowo zabawne gdy pochodzi od ludzi wierzących na słowo w kłamliwe bajeczki.
My natomiast przestaliśmy być paleni na stosach, Nazareński Eon chyli się ku upadkowi, a płomienie energii Szatana opornie, lecz konsekwentnie przebijają się przez nazareński ściek, ogarniając swą Potęgą jednostki, które widzą więcej.
Wreszcie możemy mówić, głośno i donośnie.
Niech zatem Młot wzniesie się ponad głowami Nazareństwa i uderzy prosto w głowę ich pseudo-boga.


Oto przed wami Słowo Bluźnierstwa - tym słowem jest PRAWDA, Surowa PRAWDA!


ROZDZIAŁ 1 - Świat Bezprzyczynowy [Duchowy] (obalenie perspektywy nazareńskiej)

Świat Bezprzyczynowy i jego postrzeganie jest najważniejszym czynnikiem kształtującym każdą ideologię opartą na tym co niematerialne.
Podczas gdy ścieżki ezoteryczne takie jak Satanizm Tradycyjny lub szeroko pojęte Czarostwo eksplorują ten świat poprzez interakcje i doświadczanie, a surowej prawdy na jego temat nie ubierają w poetyckie frazesy, o tyle w Religii sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Religia bowiem nie bazuje na Surowej Prawdzie lecz na Dogmacie, propaguje wizje i przekonania, które nie mogą być kwestionowane, a jeśli będą, wówczas sceptyczni zostaną oskarżeni o herezję.
Wielkie religie (nie tylko nazareńskie) nie są rozwijające duchowo - to metoda kontroli ludzi.
Nie ma tu miejsca na indywidualną eksplorację, samodzielny rozwój i samotną wędrówkę.
Systemy te wykorzystują ludzką niewiedzę na temat świata duchowego i tworzą jego wizje tak, aby dać złudną nadzieję i jednocześnie przestraszyć wiernych.
I jest to jeden z głównych powodów, dla których współcześni ludzie nie wierzą w Świat Bezprzyczynowy - ich umysły są wypełnione religijnymi wyobrażeniami, w które żaden racjonalnie myślący człowiek nie uwierzy. Wyobrażają oni sobie Świat Duchowy jako krainę ostateczną, zlokalizowaną gdzieś między chmurami, w której żyją podobne ludziom boskie istoty, których naczelnym celem jest nas zbawić i uszczęśliwić, a przy okazji połączyć ze zmarłymi bliskimi, którzy tam na nas czekają.

Taka wizja Świata Duchowego wynika z ludzkiego strachu przed Rzeczywistością i potrzeby żywienia nadziei na lepsze miejsce po Śmierci.
Niech ostatecznym podsumowaniem tej kwestii będzie cytat z bardzo udanego artykułu: 

"Unspeakable Horror - Consequences of Failure in the Sinister Way" autorstwa Sirius Al-Ghul.


"
Jednym z bardziej zabawnych aspektów rozprzestrzeniania się etosu Nazarejczyka w scenie
okultystycznej/duchowej “” jest przekonanie, że świat niematerialny/”spirit, ”, który nazywamy kontinuum(-ami) Acausal, różni się w jakiś sposób od naszego własnego świata przyczynowego tym, że jest wypełniony pokojowymi, życzliwymi bytami, które chcą nas oświecić, którzy rzekomo nie życzą nam żadnej krzywdy i tylko po to, by pomóc nam osiągnąć “spokój i szczęście.”

To oczywiście jest głupie. Zapytaj dowolnego szamańskiego medyka należącego do odizolowanego plemienia Ameryki Południowej; zapytaj dowolnego Aghori Yogi z Indii; zapytaj dowolnego mnicha buddyjskiego wadżrajany na szczycie gór Tybetu, "jaki jest świat duchowy  i jakie są istoty duchowe?: bez wahania powiedzą Ci, że świat niematerialny i jego istoty są destrukcyjne, chaotyczne, drapieżne, a przede wszystkim niebezpieczne.
Podobnie jak różne tradycje Mrocznego Pogaństwa i okultyzmu odziedziczone przez ONA, wyżej wymienione niezachodnie tradycje okultystyczne mają swoje korzenie w przedchrześcijańskiej epoce historii ludzkości; dlatego ich starożytnym tradycjom duchowym brakuje zniekształcenia “miłości i światła” nazareńczyków, które przenika większość duchowych ścieżek, więc rozumieją w ten sposób, że “duchowy świat” odzwierciedla nasz świat na wiele sposobów.
Rzeczywistość ta jest skodyfikowana w alchemicznym aksjomacie ‘jak powyżej, tak i poniżej’ - podobnie jak nasz świat przyczynowy jest światem zabijania lub bycia zabijanym, doboru naturalnego, okrutnego drapieżnictwa i konsumpcji, Acausal “świat duchów, ” i istoty w nim zamieszkujące, mają w dużej mierze tę samą naturę; 
innymi słowy, Bogowie i Duchy NIE są istotami miłości, światła i przebaczenia - są raczej drapieżnymi istotami Ciemności i Chaosu."

W religiach nazareńskich (judaizm, islam, chrześcijaństwo) występuje ten sam idiotyczny schemat.
Ich wyobrażenie Świata Duchowego jest przedstawione jako obiecana kraina wiecznego życia, zarządzana przez jedynego boga Jahwe i zastępy jego służalczych aniołów.
Jest w tym jednak pewien haczyk - do owej krainy dostaną się tylko ci, którzy za swojego "niedoskonałego" ziemskiego życia będą wyrzekać się swojej natury i posłusznie stosować się do wytycznych religii.
My wiemy, że w ten sposób marnują swój potencjał poprzez oddanie się kłamstwu.
W ich mniemaniu jest to jedyna droga, na którą człowiek jest skazany od momentu urodzenia; jest skazany na bycie niewolnikiem i sługą swojego Stwórcy.

Zacznijmy od tego, że żadna koncepcja oparta na zbliżonym schemacie (istota Niematerialna tworząca Materię, Święta Księga jako kodeks życia ludzkiego oraz obowiązek służenia i posłuszeństwa) NIE JEST PRAWDZIWA.

Żadna istota Duchowa nie może STWORZYĆ Materii - to wbrew Naturze obu światów i wbrew logice.
Świat materialny (Przyczynowy) oraz duchowy (Bezprzyczynowy) istnieją równolegle do siebie.
Różnią się od siebie pod niemal każdym względem - istnieją w nich inne rodzaje energii, jeden z nich jest ograniczony czasem zaś drugi jest pozaczasowy, jeden jest stworzony z fizycznej materii, drugi natomiast składa się wyłącznie z energii bezprzyczynowej/niematerialnej.
Światy te posiadają punkty styku, przenikają siebie nawzajem.
Takie punkty styku są nazywane w Tradycji Satanistycznej Bramą lub Nexionem, a należą do nich na przykład umysły żywych istot, które mimo iż są istotami materialnymi, to ze względu na niematerialny charakter Świadomości są w stanie połączyć się z rzeczywistością Bezprzyczynową, albo wszelkie obiekty Dzikiej Natury.
Każda materia może być, lub może zostać wypełniona duchem. Ów duch jednak nigdy sam w sobie nie przyjmie formy materialnej.

W prawdziwych tradycjach ezoterycznych ten podział jest jasno zaznaczony, nikt z nas nie wierzy w bajki o materializującym się w sposób dosłowny Duchu.
Duch może przyjąć formę pośrednio-materialną poprzez opętanie żywej istoty, lub świadome połączenie go z materią fizyczną. Nie jest jednak w stanie materii wygenerować.

W starożytnych religiach co prawda panowało powszechne przekonanie o takowej możliwości, skąd wzięły się chociażby absurdalne mity egipskie o Walce Horusa z Setem, która to wywoływała Noc lub Dzień, w zależności od tego, który wygrał potyczkę (i jakimś dziwnym cudem wygrywali na zmianę, zawsze o tej samej porze).
Takie przekonanie było spowodowane poziomem zrozumienia własnego kosmicznego podwórka - Świata Przyczynowego.
Nauka była wśród starożytnych ludów na imponującym jak na panujące warunki poziomie, ale jej osiągnięcia w zakresie fizyki i astronomii były na zbyt wczesnym poziomie - stąd taki wymiar mitów i wszelkie zabobony.

Tym samym wszystkie religijne bajki o tworzeniu świata przez 7 dni, niepokalanym poczęciu z dziewicy czy innych "cudach" można od razu wyrzucić do śmietnika.

Wraz z nimi do owego śmietnika idzie Moralność.

Ustaliliśmy już bowiem, że istoty duchowe nie posiadają ani naszej materii ani ludzkiego usposobienia.
Istoty te są związane z Surową Naturą, a więc taką, w której Słowo oraz Koncept nie isntnieją.
Moralność jako zbiór twierdzeń o tym co można, a czego nie jest fikcją - ludzkim wymysłem, który kształtowany był z różnych powodów, jednak zazwyczaj przewodnim czynnikiem jest KONTROLA.
Zasady moralne wpojone ludziom mają na celu utrzymać ich w pewnej określonej ramie, nie pozwalać im za nią wykraczać.
W Naturze - królestwie Dzikiego Bytu, coś takiego jak Moralność NIE ISTNIEJE.
Zwierzęta nie posiadają Moralności, posiadają Instynkt oraz Świadomość (tak jak my).
Oczywiście jest to Świadomość na niższym poziomie zaawansowania niż nasza, ale tak samo jak my posiadają uczucia, zdolności poznawcze i świadomość istnienia, oczywiście o znacznie mniejszym wglądzie w siebie niż ludzie, ale jednak je posiadają.
Jeśli Moralność opiszemy jako pojęcie względne, wówczas wyjdzie na to, że każdy posiada własną.
Każdy z nas posiada (lub powinien posiadać) swój własny kodeks postępowania. Każdy powinien sam zdecydować co i dlaczego chce czynić.
Podejmując się takiego działania należy liczyć się z konsekwencjami ze strony osób, którym nasze poglądy się nie spodobają, ale takie jest Życie i taka jest Natura.
Jej domeną jest Chaos i Ciemność, a więc to co wielowątkowe, niejasne i ukryte, często wymagające zapuszczenia się w ryzykowną podróż do głębin Mroku, by coś zrozumieć.

Moralność nazareńska natomiast, poza tym że jest fikcyjna, to jest również wyjątkowo szkodliwa.
Jej struktura zakłada odrzucenie wszystkiego co Naturalne i Silne, w miejsce Słabego, Podległego i Pokornego sposobu życia.
Nazareńska moralność tworzy jednostki słabe, wstydzące się siły i swojej drapieżnej natury, pokorne i naiwne.
Wszystko, co w Biblii jest wskazane jako grzech występuje w Naturze. 
Mało tego, jest KONIECZNE aby osiągnąć Wgląd i Wielkość, a tym samym zrealizować swój potencjał.

Oto przykłady:

Zazdrość? - bez niej nie byłoby determinacji, chęci bycia lepszym od innych oraz samego siebie.

Gniew? - to naturalna emocja, potrzebna do prawidłowego funkcjonowania, odpowiednio ukierunkowana pozwala budować osobistą Potęgę poprzez wyraz siły i dominacji.

Nieczystość? - do tego pojęcia zaliczane są wszystkie "niemoralne" pragnienia związane z seksualnością, a więc naturalną sferą Życia, której eksplorowanie również rozwija.

Zabójstwo? - zemsta, likwidacja ludzkich odpadków, selekcja - nie obędą się bez Zabójstwa lub wyrządzenia krzywdy. Przemoc jest naturalnym zjawiskiem, bez którego Życie i Natura nie ma prawa funkcjonować.

Widzimy zatem, na podstawie kilku powyższych przykładów, że nazareńska moralność obejmuje swoim potępieniem wszystko, co nieodłączne dla ludzkiej natury, a co prowadzi do Intensywności, Chaosu i Zmian, czasem okupionych Bólem i Krwią.
Funkcja takiego kodeksu jest oczywista - kształtuje on jednostki słabe, zawstydzone swoją naturą, obrzydzone swoimi pragnieniami i emocjami.
Zamiast doświadczać, eksplorować i poznawać siebie są one upokarzane, osłabiane i rzucane na kolana.
Wymaga się od nich bycia łagodną, miłującą swoich wrogów i potępiającą przemoc istotą, która prędzej samą siebie pozwoli zabić, niż kogoś innego zabije.
W ten sposób powstaje tłum niepewnych siebie, jałowych owiec, przestraszonych i zdających się całkowicie na łaskę swojego kłamiącego boga, w którym widzą wielki autorytet.
Wyrzekają się natomiast Natury, Prawdy, Surowej Rzeczywistości i tego, co posiada każde żywe istnienie - Ducha Szatana.
Żeby jednak wyrzec się go całkiem, musieliby zupełnie porzucić swoją godność i resztki instynktu, stać się pozbawionymi jakiejkolwiek sprawczości, bezmyślnymi jednostkami, które zaatakowane padną przed wrogiem na kolana zamiast się bronić.
Ich pierwiastek Szatana jest dziurawy, upośledzony i zniekształcony, ale wciąż na tyle silny by dawać o sobie znać co tylko dowodzi, że Natury nie da się okiełznać.


ROZDZIAŁ 2 - Jahwe (obalenie postaci pseudo-boga)

Według teologii nazareńskiej Jahwe jest Jedynym Bogiem, Stwórcą Świata i Wielkim Sędzią.
Ich monoteistyczna koncepcja wymusiła dostosowanie do siebie wierzeń z minionych epok.
Tym sposobem Prawdziwi Bogowie stali się w owej teologii upadłymi aniołami, z Szatanem na czele.

By ustalić, albo przynajmniej zebrać najbardziej prawdopodobne teorie na temat tego czym / kim jest ten byt, trzeba spojrzeć w przeszłość, a konkretniej na wydarzenia, które poprzedzają powstanie Judaizmu - pierwszej nazareńskiej religii uprawiającej monoteistyczny kult Jahwe jako Jedynego Boga.

Przeszukując dostępne informacje na temat starożytnych kultur i ich wierzeń możemy dostrzec, że w każdej z nich występował kult politeistyczny.
Jest to spowodowane tym, że cywilizacje starożytne były pierwszymi większymi społecznościami po plemiennym życiu prehistorycznego człowieka.
Ich folklor i wierzenia bazował więc na tradycjach pochodzących z pogańskich plemion.
Ludzie, którzy żyjąc blisko Natury odkrywali duchowe zjawiska, siły oraz istoty, praktykowali te wierzenia w niewielkich grupach.
Szamani i Czarownicy prowadzący surowe życie na pograniczu światów znali te Istoty, nadawali im imiona, tworzyli symbole, pieśni i rytuały, które tak jak dziś służyły do połączenia się z Nimi i sferą Acausal, poprzez zastosowanie materialnych środków stymulacji.

Gdy społeczności zaczęły się rozwijać, a wierzenia przyjmować charakter kultury, wówczas bezpośrednie połączenie ze światem bezprzyczynowym było stopniowo utracane.
Ludzie wciąż oddawali hołd prawdziwym bogom, składali im ofiary etc., ale relacja pomiędzy nimi a tymi Istotami uległa zmianie.
Przestano je postrzegać jako Dzikie Energie z innego świata, często zawiłe i niebezpieczne, od których można się uczyć i rozwijać w ten sposób własną boskość; a zaczęto, jako wyrocznię, Istoty, które czekają na nas z nagrodami lub karą.
Do tej tendencji przykładały się tworzone przez ludzi mity, opisujące rzekome dzieje wszechświata, a Bogów jako postacie, które rozgrywają między sobą Kosmiczną Grę, w której człowiek jest jedynie pionkiem.

W ten sposób Praktyki Ezoteryczne stały się Religią.

Oprócz tego religia stała się jednym z ulubionych narzędzi władców, którzy widząc relację jaka łączy ludzi z wierzeniami zaczęli je sprytnie modyfikować i używać jako manipulacji społeczeństwem.
Jako przykład podać można egipskich faraonów, którzy wmawiali swoim poddanym, iż są wysłannikami Bogów, a ludzkość musi być im posłuszna, podczas gdy w rzeczywistości byli oni jedynie charyzmatycznymi manipulatorami, którzy postanowili użyć religii jako elementu kultury do ujarzmienia społeczeństwa, któremu przewodzili.

W latach 1353–1336 p.n.e. władzę w Egipcie sprawuje faraon Echnaton (Amenhotep IV).
Władca ten zasłynął wprowadzeniem Reformy Amarneńskiej - stworzył własną religię monoteistyczną, opartą na kulcie boga Atona.
Początkowo system przyjmował formę Henoteizmu, wywyższającą boga Atona ponad innych Bogów, którzy jednak zostali uwzględnieni w panteonie.
Aton był rzekomym, nowym Bogiem Słońca, którego faraon był najwyższym kapłanem.
Opisywał go jako miłosiernego, moralnego i pragnącego pacyfizmu.
Ta reforma oraz pacyfizm Echnatona spowodowały osłabienie pozycji i marginalizację Egiptu jako państwa na arenie międzynarodowej.

Dlaczego wspominam o tej historii w Młocie na Nazarejczyków?

Otóż panowanie i reformy Echnatona zbiegają się w czasie z życiem Mojżesza - pierwszego "proroka" i założyciela judaizmu, odpowiedzialnego za wyprowadzenie żydów z Egiptu do "Ziemi Obiecanej".
Należy zatem postawić pytanie: czy Mojżesz zainspirował się pomysłem Echnatona i stworzył nową religię dla swoich ludzi, założył sektę i głosił im nową wiarę licząc na to, że przyniesie mu to zysk?

A może obaj panowie ulegli ślepo wpływowi tej samej kłamliwej i pasożytniczej istoty, która wywierała na nich presję i oczekiwała stworzenia dedykowanego jej kultu? 

Za pierwszą teorią przemawiać może fakt, że w poprzednich wiekach zaobserwować można było wyraźnie jak bardzo władcy manipulują religią jako narzędziem i wykorzystują ją do swoich celów.
Echnaton mógł zapragnąć stworzenia własnego systemu wierzeń, w którym to on będzie centralną postacią, licząc na większą kontrolę nad społeczeństwem i płynące z niej korzyści.
To samo mógł potem (lub w tym samym okresie) zrobić Mojżesz, który wprowadzając monoteistyczny kult Jahwe liczył na to samo.

Jednak ta teoria ma pewną lukę - jeśli Echnaton chciałby uczynić z Egiptu osobiste Imperium poprzez wprowadzenie monoteistycznego systemu, to dlaczego zdecydował się na dogmat pacyfistyczny, który doprowadził do osłabienia kraju, a więc również jego samego, zamiast owe Imperium stworzyć?

Ta jedna niezgodność skłania nas ku drugiej teorii.

Co jeśli obaj mężczyźni znaleźli się z podobnego powodu, w podobnym czasie i podobnym miejscu pod wpływem tej samej duchowej istoty, oczekującej od nich bezwzględnego poddania i monoteistycznego kultu?
Czy to możliwe, że ten obrzydliwy byt zwany Jahwe celowo zwiódł i otumanił swoją zawiścią słabe psychicznie jednostki, aby zyskać tym samym źródło energii w wyznawcach?

Jest to jak najbardziej możliwe, ponieważ taki sposób działania jest typowy dla wszelakich pasożytniczych bytów duchowych.
W rozdziale pierwszym, w przytoczonym przeze mnie cytacie, została zbiorczo opisana natura bytów duchowych.
Ogólnie rzecz biorąc są one (tak jak dzikie zwierzęta) indywidualistycznymi, wolnymi i niezależnymi bytami, często potężnymi Siłami, niebezpiecznymi i o silnym wpływie na jednostki, z którymi wchodzą w interakcje.
Mogą przynieść człowiekowi korzyść lub w czymś pomóc jeśli uznają, że warto, jednak mogą również go zniszczyć, doprowadzić do stanu szaleństwa, a stamtąd prosto za woal Śmierci.
Jednak znaczna większość bytów duchowych to nie złożone i wielce potężne siły, a raczej niższe byty poszukujące swojego miejsca lub żywiciela (w przypadku bytów o naturze pasożytniczej).
Takie duchowe larwy karmią się energią człowieka, jego emocjami, strachem, gniewem etc.
Często wprowadzają w poczucie zależności od siebie, osłabiając i wyprowadzając żywiciela z psychicznej równowagi.

Wobec tych podobieństw kształtują się dwa warianty:

1. Jahwe jest egregorem - myślokształtem zaprojektowanym przez człowieka i odżywianym energią nieświadomych wyznawców.
Istnieje poza ludzkimi umysłami, jednak jego forma jest od nich zależna. Każdy nazareńczyk wprowadza do niego swoją energię, a ta następnie krąży pomiędzy zbiorowością.
To mogłoby wyjaśnić dlaczego nazareńska religia jest tak słaba w swojej strukturze i dlaczego ich wierzenia z każdym wiekiem są aktualizowane, nie mogąc przetrwać na stałych fundamentach wobec światowych przemian.

2. Jahwe jest niezależnie istniejącym duchowym pasożytem, który zdołał zjednać sobie wpływowe osoby, które następnie pod jego wpływem zbudowały kult - stworzyły mitologię i kosmogonię, spisały przykazania i święte księgi.
Za tą teorią przemawiać mogą postacie religijnych "świętych" ogarniętych obsesyjną wiarą i pokutą, która prowadziła do takich wydarzeń jak wyrzekanie się swojej godności i zgoda na upokorzenie w postaci męczeńskich śmierci, zawierzania całego swojego życia Jehowie, oraz zachowań autoagresywnych takich jak biczowanie lub tworzenie "stygmatów".
Jeśli uznamy ten wariant za prawdziwy, wówczas Jezus jawi się jako przykład takiego człowieka - wiernego do granic możliwości wyznawcy, ofiary opętania użytej niczym marionetka do zbudowania nowego mitu.

Prawdopodobnie prawda leży gdzieś pośrodku, jednak wątpię by jakikolwiek Satanista chciał marnować czas na dociekanie tak mało istotnych dla niego kwestii. 

Ponieważ niezależnie od wariantu postaci, Jahwe jest fałszywym, kłamliwym, obrzydliwym i mizoginistycznym pseduo-bogiem, który drogą manipulacji i kłamstw zdołał upośledzić ludzki gatunek, uzależniając go od ideologii wymagającej wyrzeczenia się swojej natury i rezygnacji z własnego potencjału na rzecz bezwartościowego dogmatu, który ostatecznie zaprowadzi jego wyznawców do nikąd. Jak w przypadku każdego szkodnika - taka już jego natura, ale skoro wiemy, że szkodzi to trzeba go zniszczyć, a nie karmić.

W przypadku istoty duchowej dosłowne zniszczenie nie jest możliwe, ale zasypanie go niszczącą energią i doprowadzenie do upadku nazareńskiego systemu potencjalnie odcięłoby go od ludzkości raz na zawsze.

Pytanie tylko, czy po tej duchowej Cholerze nie nadejdzie Dżuma....


ROZDZIAŁ 3 - Jezus Chrystus (opętana marionetka)

Jezus jest centralną postacią we współczesnej nazareńskiej religii, a także co gorsza uznanym autorytetem moralnym współczesnego społeczeństwa.

Jest to postać tak (podobnie jak Budda) zmitologizowana i przekłamana, że rozprawianie się z każdym aspektem tej bajki zajęłoby zbyt dużo czasu.
Ogólnie można ukrócić ten temat do jednej myśli - postać jezusa jest kolejną cegiełką do budowania nazareńskiej zależności wyznawców od tyrana, oraz służy jako wzór dla nich.
Ten absolutnie słaby, godny potępienia, wyszydzenia i zapomnienia człowiek był [o ile w ogóle istniał] nazarejczykiem idealnym (stąd też wziął się używany przeze mnie termin "nazarene").

Jest to postać ucieleśniająca słabość, poddanie, pokorę i męczeństwo - nazareńskie cnoty, które z perspektywy satanistycznej zasługują jedynie na parsknięcie śmiechem i podeptanie.
Jego pacyfistyczna i miłosierna filozofia jest miodem na uszy dla pragnących ukojenia nazareńskich owieczek, a jego ofiara i śmierć wzorem postępowania.
Poglądy, które przedstawiał są dla mnie jako Satanisty absolutnie OBRZYDLIWE.

Przykładowo pogląd, że wrogom należy wybaczać i ich miłować...SERIO!?

Nazarejczycy są tym poglądem zachwyceni, "czy może być piękniejszy wyraz miłości do drugiego człowieka niż to?" - rzecz w tym, że W OGÓLE nie powinno go być.

Jeśli ktokolwiek uważa, że taki pogląd jest dobry, to wymagam od niego by w sytuacji gdy ktoś pod jego nieobecność włamie się do domu, zgwałci i zabije jego dzieci a następnie spali dom; padł swojemu oprawcy do stóp, ucałował je, wybaczył mu i za ostatnie oszczędności kupił mu samochód.

Rzecz w tym, że nikt tak nie zrobi, nikt kto ma swoją naturalną godność i chociaż resztki siły tak nie zrobi.
Każdy, kto znalazłby się w takiej sytuacji miałby naturalną chęć schwytania, brutalnego torturowania a następnie powolnego i bolesnego zabicia tego człowieka - to jest NORMALNA i ZDROWA reakcja każdego silnego i zdrowego Człowieka.

Nazareńczyk, który poważa takie poglądy jest wobec tego imitacją prawdziwego Człowieka - człowiekiem biologią, ale nie charakterem i naturą.

Filozofia jezusa opiera się na takich właśnie założeniach - miłowaniu wrogów, wybaczeniu, umiarkowaniu, umartwieniu i "oddawaniu Cesarzowi co cesarskie".

Chrześcijanie rozpływający się w zachwycie nad jego postacią i filozofią, twierdząc, że to takie piękne, że jezus "każdego by kochał i nikogo by nigdy nawet nie uderzył".

Jeśli jakiś człowiek kocha KAŻDEGO i nikogo by nawet nie uderzył, oznacza to, że jest słaby, uległy i pozbawiony własnej autonomii.
Każda taka osoba nadaje się do wyeliminowania.

Dodatkowo jezus jako człowiek był najprawdopodobniej opętany przez Jahwe, znajdował się pod jego silnym wpływem.
To właśnie to opętanie, wybranie jego jako oddanego kaznodziei do roli "zbawiciela", który złoży samego siebie w ofierze swojemu panu miało wyraźny cel - stworzyć mit postaci i autorytet, który ze względu na swoją otoczkę będzie wpędzał nazarejczyków w jeszcze głębsze poczucie winy i konieczności przestrzegania zasad, bo przecież "syn boży oddał za nas życie, więc MUSIMY".

Jezus (o ile w ogóle istniał) był archetypem nazarejczyka, człowiekiem, który całe swoje życie i godność oddał Jehowie.
Głosił anty-życiową, słabą filozofię dla ofiar, by następnie jak oszalały dać się do reszty upodlić, pozwalając na swoje upokorzenie i tortury, by następnie zostać złożony w ofierze Jehowie, pieczętując swój żałosny mit.

Bajeczki o cudach, które narosły wokół jego postaci rozmiękczają serca naiwnych nazarejczyków, a mit o zmartwychwstaniu i ponownym przyjściu wpędza ich w poczucie winy i strachu, które to jest z powodzeniem wykorzystywane przez nazareńskie religie.




ROZDZIAŁ 4 - Święci Męczennicy

Obok postaci Jezusa wspomnę krótko o świętych chrześcijańskich, którzy niewiele się od niego różnią.
Ponownie jest to kult LUDZI, zwykłych ludzi, których wyróżniała fanatyczna wiara nazareńska, która ostatecznie doprowadziła ich do upokorzenia i uwłaczającej śmierci.
Ci ludzie za życia, poza byciem oddanymi sługami Jahwe, promowali również osłabiającą etykę i ideologię tych religii, która to nakazuje kult słabszych i pomaganie im.

Oznaki tego widzimy do dzisiaj - przykładowo mimo możliwości jakie daje medycyna, odnośnie wykrywania wad i chorób na etapie życia płodowego, chore i zwyrodniałe dzieci wciąż są rodzone, a następnie hodowane jak rośliny w szpitalach, często prowadzonych przez nazareńskie zakonnice (ciekawe dlaczego).

Co gorsza taki sposób postępowania nie jest jedynie ideologią chrześcijańską - z powodu chrystianizacji przeniknęła ona również do konwencjonalnej, zbiorowej moralności współczesnej cywilizacji.
Nie trzeba być nawet nazarejczykiem, by mieć od dzieciństwa wpajane współczucie dla takich osób i przekonanie o słuszności takich działań.

Satanizm potępia taki sposób działania. Nie dość, że hodowani tam "ludzie" są w ten sposób upokarzani to jeszcze ludzie zdrowi są wychowywani w myśli, że takich ludzi należy stawiać nad sobą, że leżące od urodzenia na łóżku warzywo, które nie ma pojęcia co się wokół niego dzieje jest tyle samo warte, co wybitny sportowiec i himalaista, który zdobył najwyższe i najtrudniejsze szczyty tego świata.
Taki egalitarystyczny i idiotyczny pogląd osłabia i buduje poczucie winy w ludziach, którzy się do niego bezmyślnie stosują.

Natura jest niesprawiedliwa i brutalna - taka była, jest i zawsze będzie.
Zwierzęta, które większość nazarejczyków uzna za gorsze od nas, wykazują w tej kwestii więcej zrozumienia i nie-upośledzonej empatii, prawdopodobnie dlatego, że nie zostały odcięte od Dzikiej Natury.
Lwice kiedy widzą, że ich młode jest chore lub zbyt słabe aby przetrwać, zwykle zabijają je niedługo po urodzeniu.
Przegryzają im kark, w wyniku czego młody kot momentalnie umiera, a matka zazwyczaj go wtedy zjada.
To jest podejście silnego i kochającego rodzica, który chce dobrze dla swojego dziecka - chce aby jego dziecko ŻYŁO, a nie po prostu żyło. 
Chce aby było zdrowe, silne i osiągało swoje cele, a nie leżało powykręcane na wózku inwalidzkim.

Wracając do męczenników - ci ludzie, słynący z tego typu aktywności, zazwyczaj słyną również męczeńską śmiercią.
Ta śmierć jest obiektem szczególnego kultu, ponieważ często przedstawia się ich z narzędziem własnej egzekucji w rękach.
Dodatkowo warunkiem, aby śmierć mogła zostać uznana za męczeńską, jest całkowite poddanie się woli oprawcy.
Czyli w skrócie - poddaj się, odłóż broń i pozwól się upokorzyć.

Czy muszę cokolwiek dodawać?

Dziewiąty z Satanistycznych Punktów brzmi: "Raczej Zgiń, niż Ulegnij"

Tutaj natomiast mamy do czynienia ze schematem "Zgiń boleśnie będąc Uległym".

ROZDZIAŁ 5 - Maria (wzór nazareńskiej kobiety)

Maria (zwana matką boską) jest kolejnym z nazareńskich archetypów ucieleśniających duchową słabość oraz wynaturzenie.
Jej postać oraz związany z nią mit "niepokalanego poczęcia" służy jako autorytet Nazareńskiej Kobiety.

Zacznijmy od tego, że owe Niepokalane Poczęcie odbyło się według tekstów źródłowych religii nazareńskiej (Biblia) z konkretnego powodu.
Maria została wybrana na matkę "syna jehowy" ponieważ była ucieleśnieniem nazareńskich cnót i oddaną służebnicą.
Według mitu tworzącego jej archetyp, nigdy nie popełniła ŻADNEGO grzechu.

Odwołując się do Rozdziału 1 - człowiek, który nie popełnił NIGDY żadnego z nazareńskich grzechów: po pierwsze - nie istnieje, po drugie - jest słabą jednostką z gatunku ofiar.
Człowiek, który nie jest gotowy zabić wroga, wykazać się Silnym i Złowieszczym charakterem, który nie zna siebie i wstydzi się swojej natury jest niewolnikiem, niewolnikiem idei oraz samego siebie.

Odnosząc się do nazareńskich mitów, ta słaba i upadła kobieta właśnie taka była - nigdy nie zgrzeszyła.
Dodatkowo zachowała również dziewictwo - tak, w chrześcijaństwie cnotą jest anty-seksualność.
Przedstawianie jej postaci jako autorytetu Kobiety jest hańbą i opluciem Kobiecości.
W kobiecie drzemie wielki potencjał, Siła i Złowieszczość, połączona z tradycyjnie przypisywaną żeńskiej energii Intuicją i Empatią.
W archetypie kobiety przedstawianym przez Marię otrzymujemy Słabość, Pokorę i Uległość, połączoną z typową dla nazarejczyków upośledzoną empatią i miłowaniem.

Maria była nikim innym jak personą, której wzór dzisiaj powielają zakonnice - pokorną służącą Jehowy, obarczoną winą i wstydem za własną seksualność, z której zrobiono wielki autorytet kobiety i jedną z naczelnych postaci w Zbawieniu. 

No właśnie, tutaj dochodzimy do sedna - postać Marii nie tylko jest obrzydliwym upokorzeniem kobiecej natury, ale również obrosła kultem i została w paskudny sposób na piedestał, który pozostał po Bogini Matce Baphomet wieki wcześniej.

Widocznie nazarejczycy wciąż będący w głębi duszy przywiązanymi do natury istotami ludzkimi potrzebowali wypełnienia tej luki. 
Odczuwali oni żeńską energię Ziemi, ale z racji iż czczą tylko jednego pseudo-boga, owe miejsce musiał zająć ktoś inny.
I tak właśnie znalazła się tam Maria, którą od tej chwili mogli adorować i wychwalać jako "Swoją Matkę" - zabawny ale jednak frustrujący i przykry koniec kultu prawdziwej, złowieszczej Bogini Matki.
Tej, która rodzi i zabija, tej niesprawiedliwej, głębokiej i silnej. Zamiast niej kult przedstawicielki gatunku ludzkiego, owiniętej od stóp do głów w ubrania i dogmaty "kobiety" będącej, jak jej biblijny syn, wzorem nazarejczyka, ale żeńskim.



EPILOG


Choroby i wirusy towarzyszą mieszkańcom Ziemi od zawsze.
Nasza historia pamięta wiele epidemii i plag, które nas dotknęły - dżuma, cholera, ebola etc.
Z każdym z tych wirusów poradziliśmy sobie w mniejszym, lub większym stopniu, ponieważ byliśmy zdeterminowani.

Jest jednak choroba, która trwa już od ponad 2 tysięcy lat, jej patogeny wciąż mutują, a świat zdaje się nie zwracać na nią uwagi, ponieważ cały jest nią zainfekowany i tylko nieliczni, którzy zdołali uniknąć zakażenia lub samodzielnie je zwalczyli zauważają problem.

Tą chorobą jest Choroba Nazareńska

Ideologiczno-duchowy ferment, będący połączeniem wpływów duchowych pasożytów, politycznej manipulacji, a także moralności ofiar, którą tak łatwo jest się zarazić, ze względu na jej powszechność i złudne poczucie bezpieczeństwa, które zapewnia.
Ludzie bowiem są w większości tępi i słabi - nie chcą wyzwań, trudności i stawiania czoła przeciwnościom.
Zamiast tego wolą być tłumem płaczących i ospałych owiec, które potrafią tylko rzucać pretensjami.

Nazareńczyk pragnie bycia kochanym, akceptowanym i obdarzonym opieką. Boi się życia, boi się rzeczywistości.
Jego religijne nadzieje pozwalają mu o niej zapomnieć, odwrócić uwagę dając złudną nadzieję.
Każdy z nich na tym traci, a zysk idzie do ich przebrzydłego pseudo-boga Jahwe i dokarmia panujący Etos Nazareński, który jednak konsekwentnie sypie się pod własnym ciężarem - i oby kiedyś runął.

Satanista nie chce pomocy, nie chce wsparcia - Satanista chce Wolności, Potęgi i Triumfu.
Jest zdobywcą, buntownikiem i eksploratorem.

Staje się jasne, dlaczego to właśnie Szatan stał się głównym wrogiem Jahwe - Jego obecność i energia, która zasila Istnienie była przeszkodą na drodze do stworzenia owczej zagrody nazareńczyków.
Do chwili obecnej nie słyszałem o człowieku, którego Jahwe zdołałby całkowicie wyprać z Ducha Szatana - jest to zwyczajnie niemożliwe w Naszym Świecie.

Dawne Pogańskie ludy miały w sobie Jego Ducha, Szatan towarzyszył im pod różnymi imionami i emanacjami.
Dziś natomiast jest Szatanem - Przeciwnikiem, a my jako Sataniści razem z nim.
Jesteśmy, poza byciem zdobywcami i odkrywcami, również wojownikami, walczącymi o Prawdę i Naturę, gotowymi złożyć w ofierze świat za światem by dopiąć swego.
Wielu z nas za poboczny cel obrało walkę z chorobą nazareńską, wielu z nas odprawiało rytuał Czarnej Mszy, by wykruszyć kolejną cegłę z sypiącego się pod własnym ciężarem nazareńskiego muru.

Religia Nazareńska zniszczyła wiele - zniszczyła kulturę, zniszczyła zabytki, zniszczyła ludzi.
Jednak tym, co Jahwe chciałby posiadać, a czego nigdy nie posiądzie, jest Natura - jedyny i prawdziwy Bastion Sił Ciemności.

Dobądźmy więc broń i bądźmy gotowi Jej bronić, dla naszego Szatańskiego Honoru i dla dziedzictwa, ku chwale Mrocznych Bogów, na czele z naszą Złowieszczą Parą - Baphomet i Szatanem!

Agios Ischyros Baphomet!

Agios o Satanas!

wtorek, 25 listopada 2025

SATANIZM KONTRA POLITYKA

Jestem zdania, że Prawdziwy Satanista zapytany o swoją pozycję polityczną odparłby, że nie obiera żadnej.
Z jakiej bowiem racji Satanista miałby niczym mundańskie społeczeństwo nabierać się na serwowane przez polityków populistyczne hasła, przekręty i kreowanie wizerunku Wielkości.
Na takie rzeczy nabierają się nieświadomi, bierni ludzie, którzy jedyne czego w życiu oczekują to poczucia stabilności, bezpieczeństwa i opieki, a na Iluzję Wielkości łapią się stosunkowo łatwo, bo sami nigdy prawdziwej Wielkości nie dotknęli, lub nawet na nią nie spojrzeli.

Satanista, który za jedną z głównych wartości w życiu, oraz jego cel, uznaje Wielkość; z natury będzie gardził wszelkimi tego typu personami, odrzucał wszystkie autorytety i nigdy nie przyzna nikomu władzy nad sobą.
Kult wodza, bezgraniczne zaufanie i uznanie autorytetu Politycznego Przywódcy to upokorzenie dla osobistej godności i potencjału.
Szary człowiek, tak szary jak owca w stadzie, z reguły poszukuje takiego autorytetu. 
Kogoś kto się nim zaopiekuje, wyręczy i poprowadzi za rękę przez życie. 
Bowiem ludzie wewnątrz wiru życia, w którym znaleźli się w zasadzie z naturalnego przypadku, zamiast przyjąć odważną postawę i odszukać swój potencjał; często są zbyt przerażeni, by zrobić jakiś decydujący, odważny ruch.
Liczą zatem, że ktoś zrobi to za nich.

Politycy zaś często nie są lepsi - ich rzekoma Wielkość i Sprawczość to zwyczajna fikcja.
Każdy przy odrobinie zdolności krasomówczych i społecznego zasięgu może objąć stanowisko na przykład prezydenta kraju.
Taka osoba ze zwykłego, szarego człowieka, który po prostu dobrze przemówił do tłumu; może stać się nagle wielkim, narodowym autorytetem mimo, iż jeszcze chwilę temu sam całował buty swoim poprzednikom.

Iluzję jego Wielkości tworzyć będą jego ludzie, nie on sam.
Krawcy szyjący garnitury na miarę, obsługa sprzątająca prezydencki pałac, lub prywatną willę (w przypadku innych politycznych stanowisk), ochroniarze, których zawodem jest stawianie życia politycznej marionetki ponad swoim - wszyscy ci ludzie kreują fikcję Wielkości Politycznej.

Zastanów się czytelniku - czy to ma cokolwiek wspólnego z Prawdziwą Wielkością?

Prawdziwy Satanista na to pytanie odpowie krótko - NIE!

Z naszej perspektywy, a więc ludzi dążących do osobistej Wielkości, polityka jest jedynie materialistyczną gierką o władzę, w której udział może wziąć każdy.
Nie liczy się Siła, Świadomość, Mądrość, a już tym bardziej magiczne zdolności.
Tutaj liczą się jedynie Hasła, Kreowanie Wizerunku i Obietnice, a za zamkniętymi drzwiami naiwny Prestiż, Gospodarka i Pieniądze....DUŻE Pieniądze.

Osobiście nigdy nie widziałem i z pewnością nie dostrzegę w tej farsie jakiegokolwiek sensu.
To co nazywamy Systemem jest więzieniem dla Ducha, zabijającym Wgląd i Kreatywność, zamiast tego serwując Programowanie Obywateli.
Każdego dnia wcielam się w rolę Szarego Człowieka, udając przeciętne życie.
Nienawidzę WSZYSTKICH systemów politycznych jakie istniały, istnieją i zaistnieją.
I wiem, że w tej nienawiści pozostanę.

Nie zmienia to jednak faktu, że Polityka (a przede wszystkim jej ogromny potencjał manipulacyjny) może zostać zgrabnie wykorzystany przez sprytnego Satanistę / Czarnego Maga.
My Czarownicy wraz z pogłębianiem wglądu w naszego Ducha, nabywamy również zdolności do wnikliwej analizy otoczenia, wychwytywania ludzkich nastrojów i dostrajania się do nich.
Człowiek o szeroko otwartych oczach, spoglądający z Cienia, prędzej czy później dostrzeże jak łatwo polityka może być wykorzystana do siania zmian.
A my tak właśnie funkcjonujemy - udajemy Szarych Ludzi, zbieramy dane i obserwujemy, będąc gotowymi, gdy nadejdzie czas by zasiać jakąś zmianę w Systemie wokół nas.

Jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę, może spróbować wniknąć w jakieś środowisko polityczne, założyć maskę działacza społecznego, by następnie przystąpić do ukrytego ataku.
Satanista w relacjach z szarym społeczeństwem jest jak Cień - spoczywa na tylnym siedzeniu, pozwala owcom się kłócić, od czasu do czasu pociągając za sznurek.

Najpierw kroczysz pomiędzy marionetkami, by następnie stać się lalkarzem.

Jestem zdania, że żadnej prawdziwej ścieżki duchowej nie powinno łączyć się z polityką, rozumianą jako System.
Zatem Satanizm również wyklucza się z Polityką.
Jednak Satanizm to nie Satanista.
Ten może bez problemu wpełznąć do świata polityki, nie wyrzekając się swoich wartości, a jedynie przyjmując pewną maskę.
Ponadto niektóre doktryny polityczne mogą zbiegać się czasem z Etosem Szatana, zatem angażowanie się w promowanie takich idei wydaje się zrozumiałe.
Tak jak Wilk może przywdziać owczą skórę by pozostać niezauważonym, tak również Czarownik może na swą rytualną szatę założyć garnitur i wkroczyć pomiędzy materialistycznych interesantów.

Energia Szatana jest tą, która sieje zmiany.
Prowokuje reakcje i spięcia, inspiruje zarówno nowe wynalazki, jak również rozboje czy wojny.
Co więcej, obie te sfery są ze sobą połączone - jak okrutnie by to nie brzmiało, i jak ciężko nie byłoby się z tym pogodzić; jest to obiektywny fakt.
Wojny i podobne starcia mocarstw (takie jak chociażby Zimna Wojna w XX wieku) mobilizują państwa do przyspieszonego rozwoju.
Tworzą napięcie i poczucie, że wróg na drugim końcu świata mógł nas wyprzedzić, a lada moment nas zaatakuje.
Wojny przyspieszają rozwój nowych technologii, tworzenie wynalazków [czasem nawet zupełnie przypadkowych] oraz angażują do strategicznego myślenia.
A jednym z ponad osobowych celów Satanizmu jest sianie tego typu zmian, wszak nosimy w sobie Ducha Szatana, a on to właśnie reprezentuje - zmianę, ewolucję i selekcję.

Polityka jest zatem narzędziem mundańskim, które w rękach szarego społeczeństwa nieustannie zatacza koło.
Gdyby jednak w jej szeregi wdarł się zdeterminowany Satanistyczny Intruz i zaszedł wysoko w jej hierarchii; koło mogłoby zostać rozerwane i obrać niespotykany dotychczas kierunek.

Pytanie pozostaje jedno - czy pośród Prawdziwych Satanistów jest ktoś, kto zechciałby zadedykować część swojego życia pławieniu się w społecznym bagnie, zamiast w odosobnieniu rozwijać swoją Ciemność?

Ja osobiście wolę pozostać w Cieniu, być tym, który z uśmiechem podziwia płonące miasto ze zbocza góry, zapatrując się w rozżarzone niebo.

Na koniec zacytuję wypowiedź Christosa Beesta, z wywiadu pod tytułem "Złowieszcza Dialektyka" z 1994 roku,  tłumaczenie: The Serpent

"Jaka jest polityczna pozycja ONA?

Uważam ONA za jedyną prawdziwą grupę anarchistyczną. Grupę, która może wykorzystać ekstremalnie prawicowych i ekstremalnie lewicowych polityków. Nie jesteśmy mamieni przez żadną ze stron, nie uważamy ich za "prawdziwych" w żadnym sensie, oni są po prostu środkiem do celu. Od dawna sądzi się, że energie, które przepełniają organizacje prawicowe, są pożyteczne i kiedy rozkwitną, powiedzmy w przeciągu 100 lat, pewne rzeczy z tego wynikną. To jest istota eoniki. To jest zimna, racjonalna, prawie naukowa ocena pewnych środków, aby osiągnąć dalsze cele. Archetypiczny członek ONA bierze pod uwagę każdą formę, która byłaby odpowiednim środkiem do celu. To jest część punktu widzenia wyzwania, polegającego na spędzeniu trzech miesięcy samotnie. W rzeczywistości przechodzisz etap wycofania, gdzie nic, żadne abstrakcyjne idee, nie mają na ciebie wpływu – jesteś po prostu sobą. Członek ONA nie „staje się” nazistą lub komunistą – on tylko wykorzystuje te ruchy. Oczywiście, żeby ich użyć, musisz wejść w rolę w bardzo demonicznym sensie, [lecz] musisz też wiedzieć, gdzie ona się kończy."

"Niektórzy w ONA poczuli, że zaangażowanie się w Brytyjską Partię Narodową może być dla nich pożyteczne. Jest ktoś, kto jest zaangażowany w ONA i współpracuje z prawicowymi politykami, ale używa ich jako środka, by coś osiągnąć. Później wycofa się z tego i zaangażuje się w coś innego. Jesteśmy poniekąd znani z tego, że ubieramy się w mundury nazistowskie i przywołujemy ducha Hitlera. Pochodzi to z czynów przeszłości, których ludzie nie widzą z magicznej perspektywy. Stanie się radykalnym anarchistą lub komunistą niesie ze sobą bardzo niewielkie niebezpieczeństwo. Jednak obecnie w Niemczech są ludzie, których aresztuje się za ich zaangażowanie w organizacje prawicowe. Znaleziono pewną osobę porzuconą w Holandii, przywódcę duchowego politycznej prawicy niemieckiej. Nie możesz mylić „prawego skrzydła” z konserwatyzmem lub czymś w tym rodzaju. Polityczna forma, która owładnęła tym społeczeństwem, nie ma nic wspólnego z prawicowymi politykami i w zasadzie w swojej istocie skłania się bardziej w Lewą stronę. Twarda Prawica jest bardzo niebezpieczną rzeczą dla tych, którzy się w nią angażują. Szczególnie dla Satanistów – ONA otrzymywało groźby od pewnych nacjonalistycznych grup socjalistów, którym nie podoba się, że idea Satanizmu jest z nimi łączona. W przeciwieństwie do grup lewicowych, aktywiści prawicowi w stanie pobudzenia zrobią rzeczy, których inni nie wzięliby nawet pod uwagę. Dlatego też pod jednym względem dobrze jest się [w to] zaangażować: ponieważ niesie to ze sobą prawdziwe niebezpieczeństwo we wszelkiej postaci, a także i dylemat moralny. Cały sens odgrywania roli polega na tym, że na okres około roku przyjmujesz rolę, która jest całkowitym przeciwieństwem twojej osobowości."





wtorek, 11 listopada 2025

SATANISTYCZNA STRATEGIA

Postać samego Szatana jest powszechnie uważana za wywodzącą się z
religii opisanej w hebrajskim „Starym Testamencie”, a słowo „Szatan” jest uważane za
pochodzące od hebrajskiego słowa oznaczającego „Oskarżyciel”.

W rzeczywistości hebrajskie słowo, które często tłumaczone jest jako „Szatan”, pochodzi od innego słowa - starożytnego greckiego. Tym greckim słowem jest [aitia] – czyli „oskarżenie”.
Zasadniczo hebrajskie słowo „Szatan” jest zniekształconą formą
greckiego słowa oznaczającego „oskarżenie”.
W grece okresu klasycznego [aitia] i [diabole] były często
używane w tym samym znaczeniu, zwłaszcza w znaczeniu „złe” lub „niewłaściwe”, jak na przykład w „fałszywym oskarżeniu”.

Zatem w istocie słowo „Szatan” oznacza „Przeciwnika” w sensie sprzeciwu wobec normy, tego, co
akceptowane, i to znaczenie jest nadal zachowane w użyciu słowa „Diabeł”.
Słowo „Diabeł” pochodzi od powyższego greckiego słowa, poprzez łacińskie „diabolus”.

Postać Szatana nie jest zatem wynalazkiem hebrajskim, jak dotychczas sądzono, ale w rzeczywistości
reprezentacją opozycji, herezji: odmowy zaakceptowania tego, co „akceptowane”. Szatan jest postrzegany przez satanistów jako symbol – zarówno rzeczywistej postaci, jak i archetypiczny – buntu, dumy, odmowy pokłonu i potulnego podporządkowania się, a tym samym twórczej zmiany.
Z opozycji wywodzi się synteza, proces dialektycznej zmiany, który rządzi ewolucją.

Zasadniczo satanizm jest antyreligijny.
Religia oznacza podporządkowanie się bóstwu i jego „wyznaczonemu” autorytetowi/kościołowi. Oznacza również określony sposób postrzegania świata.
Droga religijna jest drogą dogmatów, objawień i ostatecznie strachu – istnieje troska o nagrodę i karę, pojęcia grzechu i tym podobne.
Istnieje i musi istnieć wiara.
Satanizm jest drogą wyzwolenia: wewnętrznego i zewnętrznego. Istnieje pragnienie poznania
oparte na doświadczeniu, a nie na wierze.
Istnieje pragnienie bycia dumnym i radosnym, cieszenia się życiem
i wykorzystywania możliwości, jakie oferuje życie.
Innymi słowy, prawdziwego życia, w pełni, i poszerzania granic egzystencji: osiągania sukcesów, prosperowania, doskonalenia się.
Wyznaczania standardów, dawania wzorca innym, zamiast podążać za standardami wyznaczonymi przez kogoś innego.

Tak więc, ze względu na „ludzką naturę”, satanizm jest odpowiedni dla mniejszości – nielicznych, którzy naprawdę potrafią przeciwstawić się
i sprzeciwić przyjętym normom.
Fundamentalną zasadą satanizmu jest bowiem to, że każdy satanista odnajduje swoje własne granice i żyje, a w razie potrzeby umiera, zgodnie z własną moralnością lub etyką. Oznacza to, że satanista nie akceptuje żadnych standardów, kodeksu etycznego ani moralności: tworzy własne standardy i żyje zgodnie z własną moralnością, bez względu na to, jak mroczna lub zła może się ona wydawać
innym lub „społeczeństwu”. 

Zasada ta oznacza, że sataniści są amoralni w konwencjonalnym sensie: nie akceptują żadnych ograniczeń poza tymi, które sami sobie nakładają.
Nie ma i nigdy nie będzie czegoś takiego jak „etyka satanistyczna” lub autorytet satanistyczny, który poszczególni sataniści musieliby akceptować i któremu musieliby być posłuszni – ponieważ jest to sprzeczne z istotą satanizmu.

Satanizm jest indywidualnym buntem, indywidualnym poszukiwaniem – jest zasadą ewolucji w praktyce ludzkiej: silni przetrwają, wygrywają, podczas gdy słabi giną.
Nie oznacza to jednak tego, co zakłada większość przeciwników satanizmu – pozwolenia na anarchiczną pobłażliwość wobec siebie i pogrążania się w pożądaniu/deprawacji i tak dalej.
Satanista ma cel, ukryty motyw wykraczający poza zaspokojenie „ego” i oddanie się nieświadomym impulsom.

Celem tym jest doskonalenie się – wykraczanie poza to, kim się jest. Aby to osiągnąć, potrzebna jest samokontrola, prawdziwa samodyscyplina. Obie te cechy można nabyć jedynie poprzez doświadczenie w prawdziwym życiu.
Satanista pragnie ewoluować – wymaga to siły charakteru, determinacji. To, co robi satanista, w prawdziwym życiu lub podczas rytuałów, to badanie granic siebie i świata – doświadczanie i dzięki temu rozwój, realizacja potencjału istnienia, boskości drzemiącej w nim.
Rytuały, inni ludzie i samo społeczeństwo - wszystko jest środkiem do tego celu.

W wyniku ukrytych motywów pojawia się perspektywa ku zrozumieniu wykraczającemu poza impulsy/uczucia/pragnienia chwili lub doświadczenia.
Krótko mówiąc, pojawia się prawdziwa wnikliwość i osąd, samoświadomość. Oczywiście nie jest to łatwe. Nieudacznicy zostają uwięzieni w chwili i pragnieniach/impulsach/uczuciach chwili lub nigdy nie wykraczają poza nie. Mówiąc prościej, nieudacznicy, pseudo-satanistyczni pogrążają się w swojej ciemnej stronie i „społeczeństwie” bez zrozumienia tego lub przekroczenia tego.

Zasadniczo satanista wie i rozumie, dokąd zmierza i co robi / dlaczego to robi: nieudacznicy i pozerzy są uwięzieni przez działania, czynności lub doświadczenia.

Satanista jest silny, dumny, niepokorny, samodyscyplinowany i panuje nad sobą; nieudacznicy czy pseudonataniści są niewolnikami swoich uczuć, emocji i nie mają prawdziwej samodyscypliny, a tym samym wglądu.

Oczywiście droga satanizmu nie jest łatwa: metody, doświadczenia itp., których satanista używa, aby osiągnąć swój cel, są ryzykowne i niebezpieczne.
Łatwo jest ponieść porażkę, dać się złapać w pułapkę lub cokolwiek innego. Nie ma nic, co pomogłoby satanistom w ich dążeniach – nic, co ułatwiłoby im to lub wygładziło drogę: jest tylko ich determinacja i nauka płynąca z doświadczenia; stopniowy rozwój charakteru wynikający z niego, a tym samym prawdziwa ewolucja. 

Satanizm oferuje różne uczące przeżycia, ujawnia różne techniki ezoteryczne i zapewnia ezoteryczny wgląd w życie, jednostki i sam Wszechświat. Satanizm jest praktycznym sposobem życia, od początkowych etapów obejmuje on różne praktyki. Są to doświadczenia, rozwój pewnych umiejętności ezoterycznych i nauka „zakazanych” sztuk. Umożliwiają one również oddawanie się ziemskim przyjemnościom – cielesnym, materialnym i innym. Jednak takie rytuały nie mają charakteru fetyszystycznego ani religijnego – są środkami, które należy wykorzystać, z których należy czerpać naukę, a następnie je przekroczyć. Satanista zawsze bowiem zmierza naprzód – ku nowym doświadczeniom, nowej wiedzy, nowym spostrzeżeniom, nowym wyzwaniom.

Dla większości płytsze aspekty okultyzmu – obejmujące udział w grupowych rytuałach ceremonialnych i prowadzenie (a tym samym manipulowanie) własną grupą/świątynią – trwają kilka lat. Potem spełniają one swoją rolę i zostają porzucone.
Następnie satanista angażuje się w inne praktyki satanistyczne w celu dalszego rozwoju swojego charakteru i umiejętności oraz wyrażania poprzez swoje działania i sposób życia ciemnej strony egzystencji.
Niektóre z tych satanistycznych praktyk są, z konwencjonalnego punktu widzenia, złe, a niektóre są „nielegalne” lub co najmniej mają dość wątpliwy charakter. Są one wybierane przez satanistów w celu dalszego rozwoju i wspierania tego, co znane jest jako „Złowieszcza Dialektyka Historii”.


Są one wybierane, aby pomóc w realizacji wyjątkowego Przeznaczenia, które satanista pragnie osiągnąć – aby wypełnić swój egzystencjalny potencjał w wyjątkowy sposób.
Każdy satanista pragnie odcisnąć swoje piętno na świecie – osiągnąć coś w swoim życiu i aby osiągnięcie to było znaczące. Pragną zmienić rzeczywistość – aby ich życie miało wpływ: aby w znaczący sposób uczestniczyć w ewolucji.

Tak więc satanista, świadomy swojego Przeznaczenia i pragnący je osiągnąć – poszukuje doświadczeń, które pomogą mu w realizacji tego przeznaczenia, które umożliwią jego całkowite spełnienie.
Wybór należy do nich i tylko do nich – nie ma żadnych ograniczeń, poza tym, że
powinni pracować i posuwać się naprzód celem tego Przeznaczenia.

W konsekwencji niektóre z czynów, które mogą podjąć, mogą być – i naprawdę powinny być – złe.
To znaczy, naruszające normy, zarówno osobiste, jak i ponadosobowe (tj. oparte na „społeczeństwie”). Niektóre mogą wiązać się z selekcją [culling]  (tj. usuwaniem ludzkich odpadków lub tych, którzy sprzeciwiają się Przeznaczeniu satanisty – poprzez ofiary lub cokolwiek innego). Niektóre mogą wiązać się z działaniami „nielegalnymi”/terrorystycznymi/amoralnymi. Ważne jest to, że wybrane i podjęte działania
(a) pomagają lub realizują przeznaczenie satanisty, który dokonuje wyboru i działa; i/lub (b) pomagają satanizmowi w ogóle, tj. pomagają zrealizować „złowieszczą dialektykę historii”.

Nie ma innych względów – etycznych, moralnych, religijnych czy jakichkolwiek innych. 

„Złowieszcza dialektyka historii” to nazwa używana do opisania strategii satanistycznej.
Celem tej strategii jest wspomaganie ewolucji – tj. ewolucji naszego gatunku i samego kosmosu poprzez interakcję.
Ewolucja ta zmierza w kierunku „złowieszczym” – tj. w kierunku większej indywidualności i kreatywności.
Aby to osiągnąć, należy zniszczyć ograniczenia. Oznacza to między innymi restrukturyzację społeczeństw.
Zasadniczo celem jest stworzenie nowego gatunku ludzkiego – rozwinięcie potencjału drzemiącego w nas jako jednostkach: osiągnięcie boskości.
Innymi słowy, pozwolenie gatunkowi ludzkiemu na osiągnięcie wyższej dojrzałości – obecnie zdecydowana większość to nadal niedojrzałe dzieci.
Są one utrzymywane w tym stanie przez ograniczenia, narzucone zasady i kontrolę społeczeństw, religii i innych struktur (takich jak polityka): przez etykę i dogmaty. 

Archetypem tej zmiany i jej przewodnikiem jest Szatan – Przeciwnik, Heretyk, Dumny, który odmawia
pokłonu przed jakimkolwiek „bogiem”; który odmawia podporządkowania się.
Aby osiągnąć ową zmianę, konieczna jest nauka – stopniowy wzrost liczby prawdziwych satanistów, tj. tych, którzy są wolni od zewnętrznych i wewnętrznych ograniczeń i którzy są lojalni wobec energii twórczej, która stwarza wszelkie życie i powoduje jego zmiany, a tym samym ewolucję, i która w związku z tym jest esencją istnienia.

Każdy satanista, żyjąc w sposób satanistyczny, wspiera dialektykę, a tym samym ewolucyjną zmianę – uczy wcielania w rolę boga.
Co do reszty – mogą oni uczestniczyć, a tym samym uczyć się i ewoluować do innego istnienia.
Mogą też być wykorzystywani przez satanistów do wprowadzania zmian większych niż oni sami.
Nie ma żadnych ograniczeń, chyba że sami je stworzymy – a jeśli stworzą je inni, to są one po to, aby je przekraczać.
Radować się doskonałością to nazwa jedynej gry, w którą warto grać: Satanistycznej.


The Satanic Game (Order Of Nine Angles 1992)
[tłumaczenie: Matmerd]

poniedziałek, 10 listopada 2025

POJEDYNEK BIEGUNÓW - SATANIZM KONTRA MUNDANIE

Podejrzewam, że większość z Nas doskonale zna uczucie jakie towarzyszy kroczeniu między mundanami:
świadomość bycia w ich oczach przeklętym, jednocześnie w oczach Prawdy będąc błogosławionym.
Nosimy w sobie Ducha Szatana, dumni z przynależności do Ziemi i zrywania kajdan, a według nich jesteśmy zagubionymi i opętanymi ofiarami.

Każdego niemal dnia przemierzamy Naszą Ziemię poprzez nie-nasze tereny, a więc tereny należące do nazareńskiej cywilizacji. To jak wizyta w obcym świecie, odwiedziny intruza pod przykrywką by coś zdziałać, coś zdobyć.
Widzimy jak dysfunkcyjne jest to środowisko, widzimy jakie skutki przyniosło ze sobą chrześcijańskie zatrucie, a jednocześnie wiemy, że w oczach tych zaprogramowanych mas tak właśnie ma to wyglądać.
Ich zdaniem to my jesteśmy tymi, których należy się pozbyć - niebezpieczni, zbuntowani, mizantropiczni i antagonistyczni względem nich. 
W zasadzie należymy do jednych z najbardziej nienawidzonych i przerażających osób, w każdych czasach i każdym miejscu.

Problem współczesnej cywilizacji polega na tym, że ma ona kruche i przepełnione fałszem fundamenty.
Jednostki ludzkie wyprodukowane przez owe fundamenty traktują je jako podstawę życia, w naszych oczach iluzorycznego, jednak w ich oczach właściwego.
Z tego też powodu mają oni tendencję do mierzenia wszystkich swoją miarą, postrzegania każdego w przeciętny, szary sposób.

Egalitaryzm i promowane szeroko idee równości, negowanie wyższości pewnych jednostek nad innymi, lub sprowadzanie świata duchowego (który istnieje niezależnie od nas) do jakiejś osobistej wizji każdego człowieka, tworzą nijaki i bezmyślny wzór człowieka.
Odzierają z ambicji, każą ci wstydzić się triumfu i poczucia wyższości, każdy szatański zew natury krzyczący "możesz być kimś więcej!" jest tłumiony wpojoną myślą: "a co z innymi?".

My, Sataniści, zdajemy sobie sprawę z naszej przewagi.
Celebrujemy ją, ale nie popadamy w narcyzm, gdyż brak zdolności do samokrytyki i zatracenie równowagi pomiędzy kalkulacją a satanistyczną arogancją uniemożliwia dalszy rozwój.
Pewnym jest jednak nasz ciągły postęp i przekraczanie granic, doświadczanie tego czego większość nigdy nie doświadczy, bo albo nie mają takiej potrzeby, albo są na to zbyt głupi, albo zbyt zniewoleni dogmatem.
Gdy mundanin usłyszy od nas, że jesteśmy kimś więcej, wówczas uzna nas za przemądrzałych i zapatrzonych w siebie, ponieważ "przecież to skandal, by ktoś czuł wyższość, wszyscy są równi!".
Problem w tym, że to my w tej sytuacji mamy rację.

Domyślam się, że wielu Satanistów miało w swoim życiu (lub regularnie miewa) poczucie, że chcą się oderwać od tej rzeczywistości, że chcą zerwać z otoczeniem, które próbuje ich ograniczać, że chcą odciąć się od schematów cywilizacji, które niczym kajdany próbują związać mu ręce na drodze do własnej potęgi (poprzez na przykład prawo, panujące zasady i system).
Każdy, kto posiada kreatywnego, a zarazem niszczycielskiego Ducha Szatana w sobie na pewno wie o czym mówię.
Kochamy życie jednocześnie go nienawidząc, bo żyjemy na terenie zawłaszczonym przez wroga.
Gdybyśmy ujawnili się z tym kim jesteśmy, zostalibyśmy potępieni.
Działamy w sekrecie i introwersji, ukryci przed wzrokiem słabych, którzy stanowią większość.

Ludzie nie mają rozwiniętego bezprzyczynowego myślenia, nie rozumieją praw, które rządzą w rzeczywistości duchowej, zamiast tego konsumują bajeczki serwowane przez ich zakłamane religie.
Nasz Mistrz - Szatan, którego żywioł Chaosu stanowi esencję istnienia, w ich religii został sprowadzony do roli postaci stworzonej przez ich fałszywego boga, jego anioła, który zbuntował się i za karę stał się brzydkim potworem reprezentującym ich wymyślone, moralne Zło.
Pomijając fakt, że posłaniec w postaci anioła nie mógłby się zbuntować, ponieważ buntu może dokonać jedynie wolna jednostka, to oczywistą jest nieprawdziwość takiej wersji Szatana.

Mroczni Bogowie stanowią Siły rządzące Wszechświatem od niezmierzonego czasu, ale w religii, która rządzi cywilizacją, są oni postrzegani jako niewarty uwagi śmietnik, a zamiast nich bezmyślnie czczą fałszywego nie-boga jakim jest Jahwe.
Jest to oburzające, ale niestety prawdziwe - większość ludzi, których codziennie mijamy ma taką właśnie wizję rzeczywistości. 
Są przekonani, że Dobro i Zło istnieją, oczywiście dla dokarmienia swojej potrzeby stagnacji i złudnego komfortu wmawiają sobie, że Dobro zniszczy Zło.
I niestety na nic się zdają próby poczynienia jakiejkolwiek zmiany, ponieważ zwyczajnie nie są oni w stanie pojąć tego, co do nich mówimy i odpowiedzieć na nasze niewygodne pytania.
Wolą zasłonić oczy i iść dalej, a zatem nie warto się nimi interesować.
Ich wizja rzeczywistości duchowej jest podobnie idiotyczna, co wizja Natury w oczach ludzi z Syndromem Bambiego.
Z rozbawieniem, lecz jednak nieodpartą frustracją wysłuchuję co ci ludzie mają do powiedzenia o satanistach.

Ty, Satanista, który przemierzyłeś już długą drogę, a jeszcze dłuższa przed tobą, zdobyłeś Wgląd w siebie i otoczenie, stale rośniesz w Siłę, Mądrość i Wolność, poznałeś Prawdę o Naturze, który masz kontakt ze swoimi Mrocznymi Bogami, czujesz ich energię, ich odpowiedzi i wzmacniający twoje praktyki prąd; nagle słyszysz od losowego mundańskiego obywatela, że jesteś nieświadomą jednostką, zepsutą i zmarnowaną, której trzeba pomóc w chrześcijański sposób...Dlaczego?
Bo tak im mówi ich religia, a oni - bez poszukiwań, wglądu i świadomości - odtwarzają ten wzorzec.
Nieświadomi nazywają świadomych zmarnowanymi, Owca nazywa Wilka słabszym od siebie...

To bardziej żenujące niż starcie doświadczonego astronoma z płaskoziemcą.

Jak zatem funkcjonuje skuteczny Satanista w tak nieprzyjaznym środowisku?
Zakłada maskę, nie wyłania się z cienia gdy nie jest to konieczne.
Snajper na wojnie robi wszystko by nie zostać zauważonym, ponieważ jego celem jest Zabić, a nie Pokazać Się.
Tak samo wygląda to w relacji między nami a światem mundanów.
Naszym celem jest rozwijać się, zdobywać wgląd i świadomość, zwyciężać i doświadczać na SWOJEJ, nie CZYJEJŚ ścieżce.
Dlaczego miałoby nas obchodzić co ma do powiedzenia podrzędna ludzka jednostka, która nie ma żadnego pojęcia na temat tego co robimy?
Nie należy ani się tym przejmować, ani nawet interesować - zamiast tego robić Swoje.

Dystans pomiędzy Nami a Nimi jest nieunikniony, jest to jeden z aspektów ceny za wiedzę i świadomość.
Wybraliśmy swoją drogę wiedząc, iż biegnie ona samotnym szlakiem.
Niewielu ludzi będzie chciało nas, a jeszcze mniej My będziemy ich chcieli.
Byliśmy i będziemy znienawidzeni, zatem warto pozostać w ukryciu, by mieć wstęp pomiędzy nich gdy zajdzie potrzeba.
Jeśli dobrze się ukrywasz owce nie powinny zauważyć, że jesteś wilkiem.

I na koniec do neofitów: ja wiem, że jest to frustrujące - jesteś ambitnym, rozwijającym się i wyzwolonym satanistą, odnalazłeś swoją ścieżkę i nie możesz pochwalić się swoim triumfem.
Każdy z nas na początku swojej drogi odczuwał potrzebę ekspresji, jest to naturalny proces.
Tak jak z innymi sferami życia: jeśli coś w nich osiągniesz to chcesz się pokazać.
Jednak niestety muszę zmartwić, jedyne co zyskasz to problemy lub nic.
Niektórzy się ciebie przestraszą, niektórzy nie zrozumieją co do nich mówisz, a pozostali będą mieli to w dupie jak całą resztę swojego nędznego życia.
Zatem zapamiętaj - nie warto.
Skoncentruj się na sobie, uczyń swój Satanizm introwertycznym, bo ostatecznie jest on Dla Ciebie, nie dla innych.
Prawdziwy Satanista nie potrzebuje głaskania po plecach i tłumu wspólnoty, wmawiającej mu jaki jest wspaniały - On sam powinien znać siebie.
Zaakceptuj tą wieczną samotność i obejmij ją, niech będzie ona świadectwem twojego Satanistycznego Życia, Buntu i wewnętrznej Przemiany.

A co przyniesie przyszłość to się okaże.

Czego by nie przyniosła, musisz pozostać Sobą i w zgodzie ze swoją ścieżką, choćby miało to oznaczać zerwanie relacji z całym światem - tak jak Satanista postąpiłby z każdą toksyczną relacją.

 

CURSUM PERFICIO

Każdy Prawdziwy Satanista powinien zdawać sobie sprawę z tego, iż po przekroczeniu pewnej linii jego życie zostanie owładnięte Tańcem Transf...