Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CHAOS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CHAOS. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 października 2025

BUNT - ESENCJA ISTNIENIA

Na początku był Chaos - pierwotny Chaos, uśpiona Czerń, która wypełniała przestrzeń czyniąc ją bezkreśnie pustą.
Gdy w tej ciężkiej do zwizualizowania przestrzeni zaistniał ruch, nastąpiła zmiana, po której nic nie było takie jak wcześniej.
Nastał Chaos Rozszalały - mknący naprzód prąd zmian i ewolucji, który tak jak wcześniejsza pustka wypełnił każdy cal obu wymiarów wszechświata.
Esencję owego Chaosu stanowi wydestylowany, czysty i wszechstronny Bunt - Szatan.
On właśnie, jako obdarzony czymś na kształt naszej świadomości wir Chaosu w sercu Mroku napędzał, napędza i po wieczność napędzać będzie rzeczywistość.
Pierwiastek Szatana dostrzec można w każdym aspekcie Natury, w każdym aspekcie Życia.
Obszar Jego wpływu wchodzi nawet na tereny nazareńskich owczych zagród, objawiając się buntem, sprzeciwem i walką.
Natury, z której się zrodziliśmy nie da się oszukać. Naturalny dla Ziemi i Wszechświata szatański duch godzi we wszelkie moralne pozory.
Choćby nie wiedzieć jak się opierali, większość nazareńczyków nie będzie zgodnie ze swoją doktryną klęczeć w przebaczeniu przed batożącym ich wrogiem. Chwycą oni za broń i będą walczyć zlani krwią i potem.
Ta właśnie Namiętność i Bunt są Esencją Istnienia. 
Żaden system, religia ani moralne absoluty nie są w stanie ich powstrzymać.
Choćby nie wiadomo jak bardzo ludzie wierzyli w "dobro" i "zło", choćby nie wiem jak chcieli być wypasani na łonie ignorancji, karmieni obietnicami pokoju i spokoju - Bunt i Wojna trwać będą zawsze, gdyż są naturalnym elementem życia.

Niedawno miałem możliwość obserwować dyskusję grupy osób na temat tezy: Bunt - siła destrukcyjna czy twórcza?
W milczeniu przysłuchiwałem się wymianie poglądów, od siebie dodając zaledwie jedno zdanie, zawierające odpowiedź - Bunt niszczy ale i tworzy, zawsze!

Ludzie, którzy ową rozmowę prowadzili (jak nietrudno się domyśleć) postrzegali destrukcję jako coś co nie powinno mieć miejsca, nie zdając sobie widocznie sprawy, że ich życie będzie wypełnione tym zjawiskiem nawet, jeśli tego nie zauważają.
Tworząc coś nowego, czyniąc zmiany niszczyć będą zastany, dawny porządek by na jego miejsce powstało coś nowego.
Jest to wyraz stałego i niemożliwego do okiełznania procesu ewolucji - zarówno naturalnej/ziemskiej jak i osobistej/wewnętrznej.

Każdy akt Buntu pociąga za sobą zmianę, nigdy nie pozostawia obojętnym.
Szatan jako najstarszy, ezoteryczny buntownik w dziejach uosabia ową ewolucję.
Nieposiadający żadnej ludzkiej emocji ucieleśnia On Chaos w czystej postaci, a każda istota żywa, będąca naturalnym miejscem przejścia pomiędzy światami (nexion) posiada w sobie jego pierwiastek.

Większość ludzi nie jest tego świadoma, inny wręcz wypierają go ze względu na nazareński sposób myślenia.
Pragną niemożliwej utopii, miłości i spokoju.
Taki stan rzeczy nigdy się jednak nie urzeczywistni - w naturze rzeczywistości leży walka, a za nią przemoc i zwycięstwo silniejszych.
Zamiast wypierać i zamykać oczy na Naturę można otworzyć się na nią, pozwolić jej się pochłonąć, stać się na nowo jej częścią.

My - Sataniści jesteśmy tymi właśnie ludźmi.
Nie oglądając się na moralne wymysły i zmagania ogarniętego iluzją tłumu eksplorujemy surową, nieumazaną ludzkim pędzlem rzeczywistość.
Poznanie rzeczywistości, choćby najcięższej i najbardziej przerażającej jest naszym życiowym celem.
Dowiadując się skąd pochodzimy, akceptując tę ukrytą, drapieżną stronę i przejmując kontrolę nad swym charakterem dosięgamy osobistej boskości.
Poprzez Czarną Magię, transgresję, poszukiwania i trudne satanistyczne pytania osiągamy Czarną Gnozę - najcenniejszy skarb.
Nasza ścieżka jest zazwyczaj sekretna, ukryta przed oczami ludu.
Tak było od zawsze i tak również pozostanie, ponieważ większość ludzi nigdy nie będzie gotowa na ciężką rzeczywistość, a ich wyobraźnia przeważnie będzie zbyt wąska, by ją pojąć.

Ludzie od wieków szukają odpowiedzi tam gdzie jej nie ma, ponieważ boją się łamać schematy.
Być może czują podświadomie, że żyją w bańce, jednak wybierają komfort przebywania w niej obawiając się tego co czeka ich na zewnątrz.
Ich życia omijają sfery Mrocznych Bogów - naszych nauczycieli o twardych rękach, których lekcje potrafią wyrwać nas z iluzji, pokazać kim naprawdę jesteśmy i kim możemy się stać będąc jednocześnie małym trybikiem w wielkiej, bezkresnej Otchłani.

Satanista nie może bać się prawdy, nie może zamykać się w wygodnym legowisku.
Zawsze wybiera on triumf i wiedzę, zamiast spokoju i umiarkowania.
Szatan reprezentuje ruch i postęp sprzeciwiając się stagnacji, do której większość ma tendencję.
Gdy człowiek staje się Satanistą, gdy przekracza granice, gdy porzuca "normalne życie" w imię wymagającego, namiętnego i mrocznego życia na pograniczu światów zauważa, że owi "normalnie żyjący" ludzie tak naprawdę toną w podstawionej rzeczywistości.
Z tego powodu powstaje wyraźny i realny podział: MY i ONI.

ONI stoją w miejscu, słuchają i powtarzają, konsumują co im podane, oddają się wyuczonym nawykom i kierunkom myślenia.

MY sprzeciwiamy się, poszukujemy, wnikamy i pragniemy wglądu.

Szatan jako nasz Mroczny Mistrz i esencja Buntu karmi nas energią do zmian i rozwoju.
Choćby ścieżka ta usłana była brutalnymi lekcjami i zniszczeniem, to będziemy w nią wyruszać.
Ci, którzy pragną odkrywać i zdobywać winni być gotowi na wszystko, a jak to w Naturze bywa - słabi odpadną, silni zostaną.

Vindex - człowiek płonący ogniem Szatana, człowiek o mrocznej duchowej empatii, buntownik i satanistyczny wojownik.
Ten wzór jest naszym celem, a każdy z Nas stanowi jego część.
Szatan jest iskrą, a Vindex ogniem - Czarnym Płomieniem, który w nas satanistach płonie i płonąć będzie póki my będziemy otwarci na iskry.
Niech płonie na wieczność!


Na zakończenie zacytuję polskiego poetę. 
Oto fragment z jego "Synagogi Szatana", w której wyjątkowo, ekscytująco trafnie wręcz opisał on sylwetkę Szatana mimo, iż nie był satanistą. A może?...



"On jest ojcem życia, rozwoju, rozmnażania i wiecznego powrotu. Nie zło bowiem, lecz dobro jest "negacją" Dobro jest negacją namiętności, z której wszystko powstaje. Dobro jest negacją życia, gdyż samo życie jest złem.
Szatan jest czymś pozytywnym, wiecznym samym w sobie. Prześladowany i niszczony odradzał się ciągle na nowo z własnych popiołów, piękniejszy jeszcze i potężniejszy niż przedtem. I ten wiecznie zwyciężany pozostał wiecznym zwycięzcą.
Szatan jest wiecznym złem, a wieczne zło jest życiem."

Stanisław Przybyszewski, "Synagoga Szatana" (1897)

Agios o Satanas!






środa, 24 września 2025

NARASTAJĄCY GŁÓD KRWI

Jako Satanista trzymam się jak najdalej od polityki.
Pomijam fakt, że swoim stylem życia spycham stanowienie wspólnoty ze stadem bezmyślnych owiec i co więcej wybieranie kto będzie mną rządził, ale przede wszystkim dlatego, że ciężko poza ogółem nazareńskiego systemu znaleźć przestrzeń tak obficie przepełnioną bredniami, utopią i wszelakiej maści przekrętami.
W politykę najlepiej grają ci zapatrzeni w zysk, udający jedynie emocjonalne zaangażowanie, potrafiący zmienić swoje poglądy gdy będzie to dla nich korzystne.
Zaś najbardziej podatni na tę grę pozostają ludzie, którzy w głębi duszy nie czują kontroli na tyle, że potrzebne im jest słowo pokrzepienia.
Nasze polskie wybory pokazały, że kto by tego słowa nie wypowiedział to będzie całowany po rękach dopóki pochodzi z zaakceptowanej przez owce partii. My zaś żyjemy w cieniu tej cywilizacji, od czasu do czasu pojawiamy się na nie swoim terenie by zasiać jakąś zmianę, jednak przez większość czasu pozostajemy na dobrowolnym wygnaniu.   

Niemniej jednak ostatnie okołopolityczne wydarzenia w Stanach Zjednoczonych zainteresowały mnie z perspektywy satanistycznej, a to za sprawą zauważalnej zmiany w mentalności cywilizacji zachodniej.   10 września w Utah rozległ się pojedynczy strzał, który za sprawą medialnego poruszenia do chwili obecnej i zapewne jeszcze przez jakiś czas wybrzmiewać będzie na całym świecie, a zapach rozlanej krwi wciąż wisi nad ziemią USA.   

Tego właśnie dnia na kampusie uniwersytetu Utah Valley odbywało się spotkanie z konserwatywnym chrześcijańskim nacjonalistą Charlie'm Kirkiem.
Jak na ironię człowiek ten miał na sobie koszulkę z hasłem "Freedom"...
Ze swojej wolności działania postanowił skorzystać ktoś inny - zamachowiec.
Zaledwie 20 minut po rozpoczęciu konferecji rozległ się strzał, aktywista osunął się na krześle, a jego biała koszulka skąpała się w strumieniu krwi, który niczym ze szlauchu rozlał się z dziury w jego szyi. Zarówno na miejscu zdarzenia, jak i później w całych mediach zapanowała panika.   

I tu zaczyna robić się ciekawie... W kałuży krwi wręcz natychmiastowo pojawiły się osoby, które niczym dzieci po deszczu zaczęły w niej wesoło skakać.  Mam na myśli filmy, które zalały media społecznościowe. 
Przeciwnicy Kirka tańczący w euforii, przepełnieni energią i radością nad stygnącym truchłem mężczyzny.
Czy to już się przypadkiem nie wydarzyło? I to stosunkowo niedawno?   

W zeszłym roku zakapturzony mężczyzna z zimną krwią zastrzelił na ulicy CEO amerykańskiej firmy zajmującej sie ubezpieczeniami zdrowotnymi United Healthcare.
Następstwo tego wydarzenia w mediach było zbliżone - ludzie wiwatowali, gratulowali, cieszyli się.  Jedyną różnicą jest tło wydarzeń - tam chodziło o walkę z hierarchizacją i wyrwanie z rąk biurokracji odpowiedzialności za swoje zdrowie, tutaj natomiast mamy do czynienia z manifestem politycznym.  To co łączy te sytuacje to głód krwi, który zdaje się wzrastać w amerykanach.
Głębszy sens tej sytuacji nadaje ponadto sama postać Charliego Kirka. 

Był on konserwatywnym chrześcijańskim nacjonalistą, uwielbionym przez amerykańskich prawicowych polityków.
Przy tym jednak warto nadmienić kluczowy dla tej sytuacji fakt - Charlie w swoich chrześcijańskich przekonianiach, na temat tego ze bez nazareńskiej religii nie ma cywilizacji był wielkim zwolennikiem POKOJU.
Dokładnie, pokoju - jednej z największych iluzji w jakie nazareński sytem wciąż ślepo wierzy.
Charlie głosił ze bez względu na poglądy chciałby, aby polityczne rozmowy odbywały się w pokoju. Facet mógłby na scenie sugerować swoim zwolennikom najgłupsze, najbardziej idiotyczne stanowiska, sugerować kobietom, że powinny rodzić dzieci swoich gwałcicieli, sugerować homoseksualistom, że ich występująca u innych niż człowiek gatunków orientacja jest powodem do wstydu, bo jego nienawidzący wszelkiej seksualności bożek tak "powiedział", a przynajmniej tak głosi jego etos.
I słuchając tego wszystkiego mielibyśmy go tolerować. 
Najlepiej przecież tolerować wszystkich...   

Zamachowiec czatujący z bronią na dachu raz na zawsze zamknął mordę temu człowiekowi.   Jeśli odejdziemy od myślenia czysto przyczynowego, ludzkiego, a skupimy się na bezprzyczynowym wówczas ujrzymy coś interesującego.
Na potrzebę opisu tego schematu ubiorę w skórę Charliego archetyp dawnego amerykańskiego systemu wartości. Charlie Kirk to ucieleśnienie chrześcijańsjiego zachodu, który połączony z kapitalizmem i spowitą oparami hipokryzji "WOLNOŚCIĄ", dominował w USA w minionych stuleciach.   Zamachowiec z Utah jawi się jako głos sprzeciwu nowej Ameryki, dając jasno do zrozumienia, że rządy iluzji dobiegają końca.
Oczywiście trzeba być głąbem zbliżonego kalibrem do omawianych postaci, żeby uwierzyć w odrodzenie naturalnego, satanistycznego wręcz etosu, ponieważ to z czym mamy do czynienia nazwałbym raczej post-nazareństwem.   

Nie zmienia to faktu, że owy głód krwi w USA jest właśnie niejakim zwycięstwem tegoż naturalnego dla Ziemi etosu. Czasy myślenia "Nie zgadzam się z tym co mówi/robi, ale nie toleruję wobec niego przemocy" zdają się mijać. Ilu to współchrześcijan cieszyło się z zabójstwa Kirka, dzieląc z nim jednocześnie swojego fałszywego, idiotycznego boga. 
I to w dodatku w chwili gdy cały jego etos zamienili w padlinę, upajając się radością z czyjejś śmierci. 

Widać gołym okiem, że ludzie podświadomie chcą oddawać się swojej krwiożerczej naturze, choćby niewiadomo jak się bronili. Wciąż będą wierzyć w głupie ideologie, wciąż będą strachliwi, niepewni i otępiali, ale natura zawsze wyjdzie na powierzchnię.   
Jest to mimo swoich niewielkich rozmiarów dość ożywczy moment, a przede wszystkim etap w historii. Stany Zjednoczone, a wraz z nimi cały świat ocieka krwią, jej strumienie leją się z różnych miejsc, jeden w odpowiedzi na drugi.
Bitwy i wojny trwają, a Szatan z owego buntu, poruszenia i konfliktu przeciwieństw zbiera swoje chaotyczne żniwo i nikt jemu ani Ziemi tego nie  odbierze, choćby nie wiadomo jak wierzył w "dobro" i "zło"

CURSUM PERFICIO

Każdy Prawdziwy Satanista powinien zdawać sobie sprawę z tego, iż po przekroczeniu pewnej linii jego życie zostanie owładnięte Tańcem Transf...