poniedziałek, 10 listopada 2025

POJEDYNEK BIEGUNÓW - SATANIZM KONTRA MUNDANIE

Podejrzewam, że większość z Nas doskonale zna uczucie jakie towarzyszy kroczeniu między mundanami:
świadomość bycia w ich oczach przeklętym, jednocześnie w oczach Prawdy będąc błogosławionym.
Nosimy w sobie Ducha Szatana, dumni z przynależności do Ziemi i zrywania kajdan, a według nich jesteśmy zagubionymi i opętanymi ofiarami.

Każdego niemal dnia przemierzamy Naszą Ziemię poprzez nie-nasze tereny, a więc tereny należące do nazareńskiej cywilizacji. To jak wizyta w obcym świecie, odwiedziny intruza pod przykrywką by coś zdziałać, coś zdobyć.
Widzimy jak dysfunkcyjne jest to środowisko, widzimy jakie skutki przyniosło ze sobą chrześcijańskie zatrucie, a jednocześnie wiemy, że w oczach tych zaprogramowanych mas tak właśnie ma to wyglądać.
Ich zdaniem to my jesteśmy tymi, których należy się pozbyć - niebezpieczni, zbuntowani, mizantropiczni i antagonistyczni względem nich. 
W zasadzie należymy do jednych z najbardziej nienawidzonych i przerażających osób, w każdych czasach i każdym miejscu.

Problem współczesnej cywilizacji polega na tym, że ma ona kruche i przepełnione fałszem fundamenty.
Jednostki ludzkie wyprodukowane przez owe fundamenty traktują je jako podstawę życia, w naszych oczach iluzorycznego, jednak w ich oczach właściwego.
Z tego też powodu mają oni tendencję do mierzenia wszystkich swoją miarą, postrzegania każdego w przeciętny, szary sposób.

Egalitaryzm i promowane szeroko idee równości, negowanie wyższości pewnych jednostek nad innymi, lub sprowadzanie świata duchowego (który istnieje niezależnie od nas) do jakiejś osobistej wizji każdego człowieka, tworzą nijaki i bezmyślny wzór człowieka.
Odzierają z ambicji, każą ci wstydzić się triumfu i poczucia wyższości, każdy szatański zew natury krzyczący "możesz być kimś więcej!" jest tłumiony wpojoną myślą: "a co z innymi?".

My, Sataniści, zdajemy sobie sprawę z naszej przewagi.
Celebrujemy ją, ale nie popadamy w narcyzm, gdyż brak zdolności do samokrytyki i zatracenie równowagi pomiędzy kalkulacją a satanistyczną arogancją uniemożliwia dalszy rozwój.
Pewnym jest jednak nasz ciągły postęp i przekraczanie granic, doświadczanie tego czego większość nigdy nie doświadczy, bo albo nie mają takiej potrzeby, albo są na to zbyt głupi, albo zbyt zniewoleni dogmatem.
Gdy mundanin usłyszy od nas, że jesteśmy kimś więcej, wówczas uzna nas za przemądrzałych i zapatrzonych w siebie, ponieważ "przecież to skandal, by ktoś czuł wyższość, wszyscy są równi!".
Problem w tym, że to my w tej sytuacji mamy rację.

Domyślam się, że wielu Satanistów miało w swoim życiu (lub regularnie miewa) poczucie, że chcą się oderwać od tej rzeczywistości, że chcą zerwać z otoczeniem, które próbuje ich ograniczać, że chcą odciąć się od schematów cywilizacji, które niczym kajdany próbują związać mu ręce na drodze do własnej potęgi (poprzez na przykład prawo, panujące zasady i system).
Każdy, kto posiada kreatywnego, a zarazem niszczycielskiego Ducha Szatana w sobie na pewno wie o czym mówię.
Kochamy życie jednocześnie go nienawidząc, bo żyjemy na terenie zawłaszczonym przez wroga.
Gdybyśmy ujawnili się z tym kim jesteśmy, zostalibyśmy potępieni.
Działamy w sekrecie i introwersji, ukryci przed wzrokiem słabych, którzy stanowią większość.

Ludzie nie mają rozwiniętego bezprzyczynowego myślenia, nie rozumieją praw, które rządzą w rzeczywistości duchowej, zamiast tego konsumują bajeczki serwowane przez ich zakłamane religie.
Nasz Mistrz - Szatan, którego żywioł Chaosu stanowi esencję istnienia, w ich religii został sprowadzony do roli postaci stworzonej przez ich fałszywego boga, jego anioła, który zbuntował się i za karę stał się brzydkim potworem reprezentującym ich wymyślone, moralne Zło.
Pomijając fakt, że posłaniec w postaci anioła nie mógłby się zbuntować, ponieważ buntu może dokonać jedynie wolna jednostka, to oczywistą jest nieprawdziwość takiej wersji Szatana.

Mroczni Bogowie stanowią Siły rządzące Wszechświatem od niezmierzonego czasu, ale w religii, która rządzi cywilizacją, są oni postrzegani jako niewarty uwagi śmietnik, a zamiast nich bezmyślnie czczą fałszywego nie-boga jakim jest Jahwe.
Jest to oburzające, ale niestety prawdziwe - większość ludzi, których codziennie mijamy ma taką właśnie wizję rzeczywistości. 
Są przekonani, że Dobro i Zło istnieją, oczywiście dla dokarmienia swojej potrzeby stagnacji i złudnego komfortu wmawiają sobie, że Dobro zniszczy Zło.
I niestety na nic się zdają próby poczynienia jakiejkolwiek zmiany, ponieważ zwyczajnie nie są oni w stanie pojąć tego, co do nich mówimy i odpowiedzieć na nasze niewygodne pytania.
Wolą zasłonić oczy i iść dalej, a zatem nie warto się nimi interesować.
Ich wizja rzeczywistości duchowej jest podobnie idiotyczna, co wizja Natury w oczach ludzi z Syndromem Bambiego.
Z rozbawieniem, lecz jednak nieodpartą frustracją wysłuchuję co ci ludzie mają do powiedzenia o satanistach.

Ty, Satanista, który przemierzyłeś już długą drogę, a jeszcze dłuższa przed tobą, zdobyłeś Wgląd w siebie i otoczenie, stale rośniesz w Siłę, Mądrość i Wolność, poznałeś Prawdę o Naturze, który masz kontakt ze swoimi Mrocznymi Bogami, czujesz ich energię, ich odpowiedzi i wzmacniający twoje praktyki prąd; nagle słyszysz od losowego mundańskiego obywatela, że jesteś nieświadomą jednostką, zepsutą i zmarnowaną, której trzeba pomóc w chrześcijański sposób...Dlaczego?
Bo tak im mówi ich religia, a oni - bez poszukiwań, wglądu i świadomości - odtwarzają ten wzorzec.
Nieświadomi nazywają świadomych zmarnowanymi, Owca nazywa Wilka słabszym od siebie...

To bardziej żenujące niż starcie doświadczonego astronoma z płaskoziemcą.

Jak zatem funkcjonuje skuteczny Satanista w tak nieprzyjaznym środowisku?
Zakłada maskę, nie wyłania się z cienia gdy nie jest to konieczne.
Snajper na wojnie robi wszystko by nie zostać zauważonym, ponieważ jego celem jest Zabić, a nie Pokazać Się.
Tak samo wygląda to w relacji między nami a światem mundanów.
Naszym celem jest rozwijać się, zdobywać wgląd i świadomość, zwyciężać i doświadczać na SWOJEJ, nie CZYJEJŚ ścieżce.
Dlaczego miałoby nas obchodzić co ma do powiedzenia podrzędna ludzka jednostka, która nie ma żadnego pojęcia na temat tego co robimy?
Nie należy ani się tym przejmować, ani nawet interesować - zamiast tego robić Swoje.

Dystans pomiędzy Nami a Nimi jest nieunikniony, jest to jeden z aspektów ceny za wiedzę i świadomość.
Wybraliśmy swoją drogę wiedząc, iż biegnie ona samotnym szlakiem.
Niewielu ludzi będzie chciało nas, a jeszcze mniej My będziemy ich chcieli.
Byliśmy i będziemy znienawidzeni, zatem warto pozostać w ukryciu, by mieć wstęp pomiędzy nich gdy zajdzie potrzeba.
Jeśli dobrze się ukrywasz owce nie powinny zauważyć, że jesteś wilkiem.

I na koniec do neofitów: ja wiem, że jest to frustrujące - jesteś ambitnym, rozwijającym się i wyzwolonym satanistą, odnalazłeś swoją ścieżkę i nie możesz pochwalić się swoim triumfem.
Każdy z nas na początku swojej drogi odczuwał potrzebę ekspresji, jest to naturalny proces.
Tak jak z innymi sferami życia: jeśli coś w nich osiągniesz to chcesz się pokazać.
Jednak niestety muszę zmartwić, jedyne co zyskasz to problemy lub nic.
Niektórzy się ciebie przestraszą, niektórzy nie zrozumieją co do nich mówisz, a pozostali będą mieli to w dupie jak całą resztę swojego nędznego życia.
Zatem zapamiętaj - nie warto.
Skoncentruj się na sobie, uczyń swój Satanizm introwertycznym, bo ostatecznie jest on Dla Ciebie, nie dla innych.
Prawdziwy Satanista nie potrzebuje głaskania po plecach i tłumu wspólnoty, wmawiającej mu jaki jest wspaniały - On sam powinien znać siebie.
Zaakceptuj tą wieczną samotność i obejmij ją, niech będzie ona świadectwem twojego Satanistycznego Życia, Buntu i wewnętrznej Przemiany.

A co przyniesie przyszłość to się okaże.

Czego by nie przyniosła, musisz pozostać Sobą i w zgodzie ze swoją ścieżką, choćby miało to oznaczać zerwanie relacji z całym światem - tak jak Satanista postąpiłby z każdą toksyczną relacją.

 

JEFFREY EPSTEIN A SATANIZM - O TYM JAK IGNORANCI NAPĘDZAJĄ SPIRALĘ FAŁSZU

Przyznam, iż nie śniło mi się nawet pisanie artykułu na taki temat, lecz po tym co ostatnio zobaczyłem i przeczytałem czuję się wręcz sprowo...