W świecie zatrutym nazareńskim etosem i jego schematami, "dobro" i "zło" są nadmiernie przywoływane w przypadku wszelakich morlano etycznych dylematów.
Prawda jest jednak taka, że tak jak samo pojęcie moralności jest ludzkim tworem, czystą abstrakcją i pojęciem tak względnym jak tylko możliwe, tak również jego dwa najważniejsze filary takimi są.
Dobro i Zło nie istnieją poza subiektywną perspektywą, a iluzja ich istnienia skutecznie dławi ludzki potencjał.
Wobec tego Satanizm radykalnie zrywa z tymi bezsensownymi wzorcami, rezygnując całkowicie z pojęć Dobra i Zła.
(Osobiście używam słowa Dobry lub Zły wyłącznie w znaczeniu "udany/nieudany", tak jak zła decyzja, zły kierunek etc.)
Na potrzebę tego artykułu przyjmę jednak prawdziwość Zła w rozumieniu nazareńskim.
Jeśli przyjmiemy taki założenie dostrzeżemy cos interesującego - Natura jest Złem
Czasami zdarza mi się rozmawiać, bądź słuchać rozmów ludzi i poznawać ich poglądy na temat rzeczywistości.
Stosunkowo często daje się zauważyć, że ludzie w pewnych sferach zdają się mieć podobnie ekstremalne i okrutne poglądy co ja.
I opowiadają o nich z nonszalancją i uśmiechem na twarzy.
Rzecz w tym, że nie są satanistami. Mało tego, często są niereligijnymi nazareńczykami.
Jest to oczywiście przejaw tego co zdążyłem już zaznaczyć - to co zwane jest Złem w rzeczywistości leży w naszej naturze, wypływa z naszego wnętrza.
Głód krwi mamy we własnej krwi, a abstrakcyjna i subiektywna idea zwana Złem, w swojej konwencjonalnej odsłonie zdaje się być ulotną kurtyną, zza której coraz częściej widać prawdziwy ludzki charakter.
Ludzie lubią dominować, nierzadko lubią się znęcać, lubią przemoc i okrucieństwo.
I ciężko się temu dziwić, w głębi duszy niemal każdy nosi te pragnienia, a odpowiednio stymulowane wypływają na powierzchnię w najmniej spodziewanym momencie.
Gdy przekroczona zostanie granica, gdy spłonie lont wówczas człowiek, którego nigdy byśmy o to nie podejrzewali zamienia się w bestię.
Jest to również przykład tego co niezmiennie łączy nas z innymi gatunkami zwierząt - każdy z nas ma w sobie skrytą agresję.
Dzik odpowiednio sprowokowany może zmienić się w maszynę do zabijania. Nawet jeleń, zazwyczaj płochliwy i niegroźny gdy zostanie postawiony pod ścianą może doprowadzić przeciwnika do bram śmierci.
Ustaliliśmy zatem, że moralny wymysł zwany Złem jest fikcją.
Dlaczego zatem ludzie wciąż w niego wierzą? I co ważniejsze - chcą wierzyć.
Żeby zrozumieć tę kwestię trzeba prześwietlić przeciętnego mundana od podstaw.
Zdaje się bowiem, że w charakter mundanów nie wynika w pierwszej kolejności z ich wnętrza, a jest kształtowany przez otoczenie.
Ludzi postępujących w dany sposób, czasem nawet nie rozumiejąc dlaczego, którzy robią to bo ktoś kiedyś ich tego nauczył jest cała masa.
Wynika to z wszechobecnego konformizmu i tendencji do owczego pędu - pokłosia wpływu etosu nazareńskiego na kształtowanie się współczesnej kultury.
Naturalny ludzki indywidualizm i drapieżność, chęć wglądu w siebie i poszukiwań została upośledzona, zastąpiona przez postawy godne owiec na pastwisku.
Jest to spowodowane oczywiście iluzją komfortu jaki daje takie środowisko.
Człowiek niestety ma tendencję do popadania w stagnację, pragnienia pokoju i bezpieczeństwa nawet jeśli ceną za nie będzie ofiara z własnej autonomii i siły.
Ludzie nie chcą czuć zagrożenia, nie specjalnie lubią również wysiłek i determinację.
Wielu z nich uznaje, że w obliczu nowych możliwości można się obyć bez zmagań i przejść przez życie spokojnie, bez trudu.
Taka postawa prowadzi do stagnacji, a tym samym degradacji jednostek.
Postępujący w ten sposób ludzie uczą tych postaw swoje dzieci, przez co każde kolejne pokolenie pogrąża się głębiej w tej moralnej konwencji.
Nie bez znaczenia jest również to, że żyjemy w nazareńskiej, ewentualnie post-nazareńskiej cywilizacji.
Etos nazarejczyka nakłada bowiem kolejne ograniczenia na dynamizm życia, tym samym oddalając ludzi od ich własnej natury jeszcze bardziej.
Ewolucja i dążenie do siły przeważnie poza trudem i wysiłkiem pociąga również za sobą ofiary.
Gdy jest ona naszym nadrzędnym celem, a My sami najważniejszą personą w naszym życiu nie możemy przesadnie oglądać się na innych, nigdy nie możemy postawić czyjegoś dobra przed naszym.
Jeśli poświęcenie czegoś jest konieczne dla naszego rozwoju, wówczas powinniśmy tę rzecz poświęcić.
Jest to surowa lecz logiczna kolej rzeczy, która w nazareńskim etosie jest niedopuszczalna.
Tam króluje egalitaryzm oraz kult poświęcenia, jednak nie czegoś/kogoś a SIEBIE.
Gdy Satanista postawiony w sytuacji zagrożenia życia może uratować się jedynie poświęcając życie innej osoby - zrobi to.
Tymczasem wzorowy nazareńczyk, choćby była to całkiem obca osoba, powinien drogą swojego etosu wystawić siebie na ofiarę.
Według tej ideologii każdy człowiek jest warty tyle samo, a poświęcenie własnego życia za czyjeś jest zachowaniem pożądanym.
Jest to oczywiście nieprawda - każdy z nas samodzielnie wykuwa swoją wartość a życiem, które powinno być dla nas najważniejsze jest nasze własne.
Życie samo w sobie jest częścią natury, procesem którego wartość zależy od tego co w owym życiu zbudujemy.
Ponieważ tak - każde życie warte jest tyle samo, każde można pielęgnować i każde można przerwać.
Różni się natomiast wartość jednostek.
Życie moje i przeciętnego nazareńskiego mundana, czy nawet losowego ludzkiego odpadku ma tę samą wartość na poziomie biologicznym, lecz na poziomie duchowym/psyche Moje jest cenniejsze.
Słowa Blasfemii w czystej postaci!
Przedstawione przeze mnie podejście mimo, iż w społeczeństwie nazareńskim tak skandaliczne, to jednak po prostu Prawdziwe - wiem to ja i wiedzą to również oni.
Zatem pseudosatanistyczne grupy ateistów, często niewiele różniący się od nazareńczyków, próbujące udowodnić, że Satanizm nie jest zły mylą się.
Bowiem spoglądając na prawdziwy satanizm z perspektywy nazareńskiej moralności, a zatem również adaptowanej przez ateistycznych pseudosatanistów wynika jasno:
Satanizm jest Zły, Sataniści są Źli
Cała powyższa treść prowadzi do następującej esencji - tak długo jak ludzie będą wypierać tak zwane Zło, tak długo będą się z nim zmagać.
Jeśli kultura, etyka, obyczaje a nawet psychologia pozostaną przesiąknięte nazareńskim etosem i będą drżeć z przerażenia na samą myśl o tak zwanych Dark Personalities, wówczas nigdy nie zostanie zatrzymany proces społecznej degradacji.
Poglądy takie jak egalitaryzm i patologiczny humanizm prowadzą do bezwartościowej destrukcji, zamiast szerzyć twórczą destrukcję.
Jako przykład podać mogę morderstwo dokonane w USA na ukraińskiej dziewczynie przez recydywistę degenerata.
Człowiek, który dokonał tego zabójstwa przejawiał cechy ludzkiego odpadku, bezwartościowego życia i szkodnika, co więcej - dawał jasne sygnały służbom.
Trafiał i wychodził z więzienia wielokrotnie.
Gdyby tylko humanitarne owieczki nie bały się odebrać życia temu człowiekowi, wówczas on nie odebrałby go młodej dziewczynie, dokonując tej bezsensownej zbrodni.
Ludzie próbujący uciec od naturalnej selekcji mierzą się ze skutkami takiej decyzji - jednostki zdegenerowane, słabe i szkodliwe zatruwają społeczeństwo, często przeszkadzając silnym ludziom w realizowaniu ich celów.
Wszak ofiarą morderstwa z rąk takiego śmietnika może stać się obiecujący Satanistyczny Inicjowany, który mimo swoje sprytu i zdolności raczej nie ma szans przeżyć strzału w tył głowy w przypadkowej uliczce, a niestety tego można spodziewać się chociażby w USA.
Niestety tendencja ta zdaje się postępować - bardziej humanitarne metody egzekucji, bezcelowe wołanie o pokój na świecie i podobne zachowania są tego przejawem.
Ludzkość musi zatem otworzyć się na Naturę, a tym samym otworzyć się na swoje abstrakcyjne Zło, być gotowym na odstrzał, ofiary i w ten sposób napędzać ewolucję.
Przegraną jest bowiem strach przed samym sobą, przed nikczemnym obliczem, które w nas drzemie.
Podczas gdy nazareńczycy wzbraniają się przed Złem, kumulują je w sobie by następnie dawać mu się ponieść jak największej słabości, Sataniści eksplorują swoją nikczemną stronę, zgłębiają brutalność swojej natury i pielęgnują ją.
Karmienie Bestii i przyjaźń z nią przynosi skutek - jesteśmy bardziej opanowani, ogarnięci samokontrolą.
Potrafimy zdobyć wgląd i zapanować nad energią swego okrucieństwa, by następnie użyć go zgodnie z naszą wolą (na przykład by unicestwić wroga za pomocą Śmiertelnego Rytuału lub Cullingu)
Ewolucja i przemiana jest bowiem esencją Satanizmu, a Selekcja esencją Natury.
Jeśli dobrze przyjrzeć się samej Naturze zauważyć można, że analogicznie to co zwane jest powszechnie dobrem w niej nie obowiązuje.
Iluzoryczna ludzka empatia, współczucie, wybaczanie, pokój? Nic z tych rzeczy!
Nawet wszechobecna Miłość w Naturze przybiera inne oblicze.
Miłość jest narkotykiem, a nie rozwiązaniem, jednak odpowiednio użyta przynieść może wielkie i soczyste owoce, trzeba jednak umieć nią władać.
Ponadto Prawdziwa Miłość opiera się na negowanej przez pojęcia takie jak spokój czy bezpieczeństwo Pasji i Namiętności.
Miłość pozbawiona tej ostrej krawędzi, która pozbawia zaangażowane w związek jednostki możliwości rozwoju i wzajemnego poznania, zamiast tego jedynie rozmiękczając ich serca nie jest korzystna.
Ta prawdziwa jest zaś niewygodna, a mimo to tak pociągająca, ponieważ jest naszym Instynktem!
Wszystko co Naturalne, Wielkie i Namiętne jest niewygodne z perspektywy nazareńskiego etosu cywilizacji, jest Złem - testuje, selekcjonuje, prowokuje reakcję i wybuchy uczuć.
To co wygodne i Dobre, jest słabe i prowadzi do stagnacji.
Natura jest Złem, a Dobro nie jest Naturą