poniedziałek, 8 czerwca 2026

WYZNANIE SATANISTYCZNEGO MISTRZA

[Poniższy tekst jest zbiorem myśli i wspomnień członka ONA, który jak sam twierdzi osiągnął stopień Mistrza - być może jest to sam Anton Long].

Jestem – i to od wielu już lat – Satanistycznym Mistrzem.

Co to oznacza? Czy oznacza to, że byłem egocentrycznym frajerem, który deprawował innych i podążał ścieżką perwersji? Czy oznacza to, że ubierałem się w określony sposób i pielęgnowałem stereotypowy wizerunek? Że byłem bogaty i potężny? 

Niekoniecznie. Oznacza to etap, osiągnięty cel, sposób bycia, WGLĄD...

Niewiele jest rzeczy, które dają taką perspektywę i świadomość znaczenia (a tym samym prawdziwy Wgląd) jak przebywanie w lichym namiocie, podczas burzy, w czasie Zimy, bez jedzenia, z niewielką ilością wody, wiele mil od jakichkolwiek ludzi, gdy nikt nie wie ani nie interesuje się tym, gdzie jesteś,
a ciebie atakuje gorączka... Albo siedzenie na ciepłej trawie w ciepły, słoneczny wiosenny dzień na rozdrożu, tuż po tym jak uwolniono cię z bezbarwnego, ponurego i przytłaczającego życia w więzieniu, 
a ty uświadamiasz sobie, że jesteś wolny i możesz obrać dowolną drogę...
Albo próba cichej ucieczki w objęciach chłodu nocy z domu, w którym właśnie kogoś zastrzeliłeś,
gdzie ludzie krzyczą i wrzeszczą a ty wiesz, że pościg za tobą wkrótce ponownie się rozpocznie...
Albo patrzenie, jak twój przyjaciel, którego znasz zaledwie od kilku dni, ale który w tym czasie zbliżył się do ciebie, ginie ratując ci życie, a jego wnętrzności pulsują w błocie, wyrwane z ciała przez grad kul... Albo słuchanie z ukochaną osobą hipnotyzującego wykonania IX symfonii Beethovena, by potem nieść razem tę radość, intensywność i afirmację, uprawiając ekscytującą miłość i dotykając Esencji... 

Wiele lat temu osiągnąłem stopień Adeptury (lub „indywidualizacji”, by użyć innego, choć mniej trafnego terminu), swoistą syntezę. Oznaczało to osiągnięcie empatii, umiejętności, wiedzy – równowagi wewnątrz konfliktu przeciwieństw, które to osiągnięcie oznaczało zmianę względem tego, kim byłem wcześniej. Osiągnąłem to dzięki doświadczeniu.

Byłem fanatykiem (nie ma znaczenia, czy „politycznym”, czy „satanistycznym”) – brutalnym, bezwzględnym, ZAWIERZONYM DZIAŁANIU, doświadczaniu.
Aby osiągnąć więcej, musiałem pójść dalej, wydobyć inne aspekty siebie, z których niektóre były już częścią mojej osobowości (pozostając w uśpieniu), a inne nie.
Ponieważ byłem tym, kim byłem, osiągałem to poprzez ekstremalne doświadczenia: izolację, włóczęgę, życie mnicha...

Przeważnie była to moja świadoma decyzja lub proces, zrodzony z mojej Inicjacji i ścieżki, którą podążałem, lecz czasami był to instynkt. Doświadczenia te przyniosły głębszy wgląd, nowe doświadczenia, a tym samym zmianę: nastąpiło wzbogacenie, przeniesienie życia w inne sfery istnienia. Zawsze wierzyłem w siebie, zawsze rozumiałem, że mam Przeznaczenie (a Inicjacja była jego częścią) nawet jeśli czasami nie byłem do końca pewien, jakie ono jest.

Być może właśnie dlatego przetrwałem.

Rdzeniem mojej opowieści jest Satanizm – ten Prawdziwy – a zrozumienie mnie oznacza jednoczesne zrozumienie tego tak często błędnie interpretowanego sposobu życia.
Satanizm to nazwa nadana praktycznemu stylowi życia: dążeniu do osiągnięć, doskonałości, wartości, buntu, w którym jednostka zmaga się ze światem, własną nieświadomością oraz pierwotnymi Siłami Ciemności wykraczającymi poza psychikę.

Magiczny stopień lub tytuł to etap osiągnięcia, reprezentujący pewien poziom wglądu, umiejętności, doświadczenia i zdobytej wiedzy.

Zatem „Mistrz” to nie osoba w czarnym płaszczu, która spogląda (lub próbuje spoglądać) demonicznym wzrokiem; która udaje, że jest wszechwiedząca i nieomylna, i która z potrzeby wypacza innych.

W istocie Satanistyczny Mistrz (lub Mistrzyni) to ktoś, kto osiągnął pewien poziom mądrości i doświadczenia: on lub ona, podobnie jak wszyscy Prawdziwi Sataniści, będzie wnikliwy, opanowany i intensywny.

Im wyższy (lub bardziej zaawansowany) Stopień, tym bardziej wyraziste będą te cechy.
Mistrz lub Mistrzyni będą jeszcze czymś innym – będą naturalni. Obdarzeni indywidualnym charakterem i spontaniczni właśnie z tego powodu. I oczywiście wciąż ludźmi...

Wielki Mistrz (lub Wielka Mistrzyni) wykraczają poza tę formę, będąc niemal niewytłumaczalnymi.

Jako Mistrz zrozumiałem, że moje przeczucie dotyczące mądrości było słuszne: że w mądrości tkwi głęboki smutek; w tym, że wie się zbyt wiele, widziało się zbyt wiele, czuło zbyt wiele. Ale nie pozwoliłem, by ta wiedza o mądrości mnie zasmuciła: z wyjątkiem tych kilku wyjątkowych chwil, kiedy moja istota napięła się do granic możliwości, gdy samotnie spacerowałem po jakimś ponurym lub słonecznym wrzosowisku lub odległym wzgórzu, kiedy WIEDZIAŁEM, co jeszcze pozostało do osiągnięcia, przeze mnie i wszystkich innych; co pozostaje do zbadania, odkrycia oraz co może nadejść.

Ja i inni podobni do mnie jesteśmy Ciemnością, która jest konieczna i bez której ewolucja oraz wiedza są niemożliwe. Jestem również swoim własnym przeciwieństwem, a jednocześnie wykraczam poza jedno i drugie. Nie jest to zagadka, lecz dowód Mistrzostwa, które, niestety, tak niewielu jest w stanie zrozumieć.


CURSUM PERFICIO

Każdy Prawdziwy Satanista powinien zdawać sobie sprawę z tego, iż po przekroczeniu pewnej linii jego życie zostanie owładnięte Tańcem Transf...