środa, 18 marca 2026

JEFFREY EPSTEIN A SATANIZM - O TYM JAK IGNORANCI NAPĘDZAJĄ SPIRALĘ FAŁSZU

Przyznam, iż nie śniło mi się nawet pisanie artykułu na taki temat, lecz po tym co ostatnio zobaczyłem i przeczytałem czuję się wręcz sprowokowany.

Zakładam, że każda osoba z dostępem do internetu słyszała już nie raz o wybrykach J. Epsteina i jego żałosnych towarzyszy.
Nie będę więc skupiał się tutaj na analizie ich działań, bo niczym nowym, ani godnym zainteresowania, nie jest fakt istnienia słabych, zboczonych jednostek, które dzięki wpływom i pieniądzom mogą bez obaw o schwytanie realizować swoje fantazje.

To co jednak zasługuje na moją (i czytelników) uwagę, to medialna nagonka i plotki krążące wokół tego tematu. Bowiem z różnych źródeł można dowiedzieć się, że w kręgu pana Epsteina dochodziło do wielu ekscentrycznych wybryków. Usłyszeć można chociażby o rzekomych "kanibalistycznych rytuałach", ćwiartowaniu dzieci przez tzw. elity światowe (sic!) oraz innych podobnych rewelacjach.
Czy rzeczywiście miało to miejsce? - według mnie ma to niewielkie znaczenie, bo zabawiać się w ten sposób może każdy debil, a tym bardziej taki z kontaktami, pieniądzem i wpływami.

Oczywistym jest jednak, że nazareńskie media przerażone tymi doniesieniami zaczną łączyć Epsteina i jego kumpli z satanizmem. Celowo pomijając fakt, że żadna z czyniących takie połączenia jednostek nie ma zielonego pojęcia o Satanizmie, mam zamiar wykazać dlaczego każdy kto głosi takie rewelacje jest pierdolonym ignorantem, podobnego sortu intelektualnego co sam Epstein. 

(od razu zaznaczam, że nie jest moim celem walka z uporem maniaka przeciwko chochołom, a raczej dotarcie do nieco bardziej wnikliwych jednostek jakie spodziewam się gościć na swoim blogu)

Dla solidnego wprowadzenia w temat warto z góry nakreślić mój stosunek do Epsteina i podobnych person, oraz rozważyć na ile taki człowiek mógłby mieć cokolwiek wspólnego z Satanizmem.
Nie muszę fatygować się osobiście, ponieważ przeszło 30 lat temu zrobił to Anton Long w manuskrypcie o wymownym tytule "Satanism and Child Abuse", który zamieszczam w całości poniżej, by później płynnie przejść do meritum.



    
    


Z powyższego tekstu (pod którym podpisuję się obiema rękami) jasno wynika, że skłonnościami do zachowań pedofilskich cechują się jednostki słabe, o nierozwiniętej samoświadomości, wglądzie i zrozumieniu, niezdolne do świadomej ewolucji i podejmowania osobistych zmagań w celu wewnętrznego rozwoju. Jest to zatem ostateczny gwóźdź do trumny w kwestii łączenia Epsteina z jakąkolwiek formą magii - ten człowiek zwyczajnie nie byłby zdolny do jej świadomego praktykowania. Ponadto przy swoim wygodnictwie i próżności nie widzę go w roli wojującego ze sobą maga. To kim się stał - lanserskim zboczeńcem uzależnionym od bogactw i wygód - dobitnie to potwierdza.

I żeby było jasne - każdy może nazwać siebie kimkolwiek zechce. Gruby i pryszczaty czternastolatek z upośledzeniem, bity w szkole przez rówieśników, malujący sprayem pentagramy i zabijający koty licząc, że "wielki Pan Szatan" wysłucha jego modlitw i przywróci mu kontrolę nad jego własnym, żałosnym życiem, może jak najbardziej nazywać sam siebie "SATANISTĄ" i nie ma możliwości by mu tego zabronić. Istnieje jednak możliwość weryfikacji. Po jej przeprowadzeniu wyjdzie czarno na białym, że osobnik ten nie tylko nie jest satanistą, lecz przede wszystkim, że posiada on WSZYSTKIE sprzeczne z Satanizmem cechy jakie można sobie wyobrazić - jest dzieciakiem, jest niezbyt inteligentny, zakompleksiony, słaby psychicznie i zdesperowany.
Nasz hipotetyczny samozwańczy "satanista" nie jest nim dokładnie tak samo, jak laveyański hedonista, klifotyczny kabalista czy kolorowowłosa nastolatka o zmiennych zaimkach, należąca do grupy Global Order Of Satan na Facebooku. Każdą z tych jednostek można by zweryfikować w dokładnie ten sam sposób, a wyniki nie pozostawiłyby złudzeń.

Ciężko jest zweryfikować czym były rzekome rytuały Epsteina (o ile w ogóle miały miejsce), ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że koło magii to nawet nie stało.
Rzecz jasna takie doniesienia wzbudzają fascynację, grozę i pobudzają wyobraźnię lecz, jak to zazwyczaj bywa, nie wszystko jest takie jakie się wydaje na pierwszy rzut oka, a oczy łatwo dają się oszukać.
Każdy bowiem może w tym momencie w pomalowanym na czarno pomieszczeniu z pentagramem na ścianie rozpalić świece, kadzidło i co tam mu jeszcze przyjdzie do głowy, a następnie zebrać tam grupkę ludzi i wspólnie zamordować na stole dziecko uprowadzone z placu zabaw, robiąc dla każdego członka grupy szalik z jego jelit. Mogą oni wierzyć, że w ten sposób otrzymają mądrość, bogactwo, że to co robią to prawdziwa, mroczna magia, a noszone przez nich "szaliki" będą przynosić im szczęście.
Co więcej, jeśli posiadają wystarczającą siłę woli, ich przekonania mogą przynieść jakiś śladowy skutek. Będzie to jednak WYŁĄCZNIE efekt ich ułudy i potencjalnego, nieświadomego użycia własnej energii.

Nie ma więc dla mnie znaczenia w co wierzyli amerykańscy bogacze oddający się tym dziwacznym praktykom. Mogę natomiast z absolutną pewnością stwierdzić, że byli nikim więcej niż idiotami.
Powody mojego stanowiska znajdują się powyżej. Ponadto każdy kto zna treść Satanizmu Tradycyjnego wie, jak wygląda podejście do ofiar z ludzi i w jaki sposób są one praktykowane.
Spoglądając w tradycyjne kryteria doboru ofiar (Culling) spostrzeżemy, że według tychże kryteriów (jak również moich własnych) to właśnie Epstein, a także jego żona, Donald Trump i pozostała część tej wesołej ferajny nadawałaby się idealnie do złożenia w ofierze. Wyeliminowanie TAKICH jednostek byłoby przysługą dla Natury oraz wsparłoby Satanistyczną Złowieszczą Dialektykę.
Usuwanie ludzkich śmieci to jeden z najważniejszych jej punktów.

Jeśli chodzi o to skąd biorą się pomysły głoszące, że omawiane jednostki miałyby mieć cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek mroczną tradycją, nie trzeba być mistrzem dedukcji by to zrozumieć.
Ludzie to zwykli ignoranci, którzy rzadko decydują się na rzetelną analizę. Zamiast tego wolą wydawać ślepe werdykty, ponieważ jest im to na rękę. Chrześcijanie z wielką chęcią łączą te wydarzenia z satanizmem, przy okazji wiążąc sam Satanizm z masonami i (nieistniejącymi od końca XVIII wieku) iluminatami. Teorie o tajnych stowarzyszeniach rządzących światem słyszał chyba każdy.

Ci ignoranci nie tylko nie są w stanie poświęcić czasu na zagłębienie się w temat Satanizmu (lub przełamać strachu przed czytaniem takiej herezji), ale przede wszystkim zupełnie nie zdają sobie sprawy z natury tej i wielu innych mrocznych tradycji. Nie zdają sobie sprawy z tego jak wymagające i trudne są to ścieżki. Pan J. Epstein wymiękłby już na samym starcie - po pierwsze nie będąc w stanie ogarnąć ich intelektualnie, po drugie nie chcąc opuszczać swojej ciepłej pozłacanej sauny w celu zmierzenia się z niebezpiecznymi wyzwaniami jakie owe ścieżki rzucają.
Jego zdegenerowany umysł nie byłby w stanie sam siebie zrozumieć i przejąć nad sobą kontroli, czego jak wiadomo WYMAGA Satanizm Tradycyjny.

Co więcej - Satanizm to jedno, a Szatan to drugie. Prawdziwy Szatan (jako Energia, a nie jakaś "duchowa persona") objawia się tam, gdzie jego Bezprzyczynowa Energia odnajduje sprzężenie z Przyczynowością. W praktyce chodzi o to, że energia Szatana (przenikająca ogół Bytu) zamieszkuje pewne rejony Rzeczywistości, a co za tym idzie - może powodować zmiany i zjawiska.
Energia Szatana pojawi się tam gdzie Chaos, Bunt, Wojna, Rewolucja, Przemoc, Ekstaza i Intensywność.
Żałośni pedofile ani sobą jako jednostkami, ani swoimi czynami nie przyciągają energii Szatana. Zapewne niektórzy zapytają "jak to, skoro wymieniłem Przemoc jako jedno z siedlisk jego energii?".
Otóż przemoc przemocy nie równa. Wystarczy spojrzeć w tym celu na Naturę. W jej brutalnych realiach zdarzają się różne sytuacje, również te obiektywnie negatywne w swych skutkach, np. wadliwe jednostki powodujące bezsensowną destrukcję wśród osobników swojego gatunku. Jednak Natura ma na to odpowiedź - Selekcję Naturalną. Czy jest to Przemoc? W rzeczy samej. Czy jednak pozbawiona zasadności - nic z tych rzeczy!
Podobnie sprawy mają się w kwestii Energii Szatana. Jego zmienna, chaotyczna i odżywiająca ewolucję energia raczej nie znajdzie punktów styku z jednostką przejawiającą deewolucję.
Szatan i Jego Energia to Zwycięstwo obmyte we Krwi. Los przegranych to efekt Jej działania, a nie przejaw.

Warto nakreślić również jedną ważną kwestię. Satanizm w swej naturze jest rzecz jasna Złem (w konwencjonalnym, nazareńskim rozumieniu moralnym). Jest Złem dokładnie tak jak całość Natury i Wszechświata. Zatem nie należy zapominać, że w swej Tradycji obejmuje on przemoc, mord i przekraczanie granic.

Dlaczego więc zachowania, których dopuszczał się Epstein i inni są przeze mnie jawnie potępiane?

Zostało to już nakreślone w tekście Longa, ale ja dołożę do tego swoją perspektywę.
Satanizm obejmuje wiele działań, które przez nazareńskie jednostki postrzegane będą jako Złe. Nie robi tego jednak bezcelowo i przypadkowo. Warto zauważyć, że satanistyczne "Akty Zła" są głęboko przemyślane i esencjonalnie potrzebne z perspektywy świadomej Ewolucji.

Podobnie jest w Naturze, z którą Satanizm Tradycyjny jest mocno powiązany - przemoc, walka i zabijanie są w nią wpisane jako niezbędny element. Jednak żaden z ich przejawów nie dzieje się z przypadku, lecz jest głęboko uzasadniony w mechanizmie Przyrody. I tu dochodzimy do sedna.
Z perspektywy tej samej Natury, której Brutalność jest drugim imieniem, wszelakie zboczenia i zaburzenia psychiczne są PRZEGRANĄ JEDNOSTKI. Świadczą one albo o jej słabości, albo złych genach. W Dzikiej Naturze takie osobniki prędzej czy później giną, a przede wszystkim są odtrącane przez stado.
A Homo Sapiens jest z definicji systematycznej gatunkiem społecznym.

Zupełnie więc nie dziwi fakt, że NIKT, a już tym bardziej nikt kto ma dzieci, nie chce w swoim otoczeniu zboczonego pedofila, który z powodu swoich dewiacji stwarza zagrożenie dla jego potomstwa. Naturalną reakcją zdrowego człowieka jest chęć zabicia takiej jednostki i pogrzebanie jej istnienia na śmietnisku czasu i genów.

Jako Satanista odarty z abstrakcyjnej moralności nie potępiam więc pedofilów "bo są źli". Potępiam ich bo są obleśnymi, zdegenerowanymi jednostkami, nierzadko również niedorozwiniętymi umysłowo, niedojrzałymi, o niskim poczuciu własnej wartości. Oprócz tego stwarzają potencjalne zagrożenie dla dzieci, których ochrona jest wpisana w naturę każdego rodzica. Dno.

Jednak we współczesnym, zurbanizowanym i przeintelektualizowanym świecie, gdzie nie rządzą prawa Natury a ubzdurana moralność, media, populizm i pieniądze, jednostka tego typu może nie tylko przetrwać i nie zostać zdekapitowana. Może ona wręcz stać się bogatym i wpływowym finansistą, za którego majątkiem oglądać się będą głupawe tłumy owiec. Tych samych owiec, które później rozpalać będą pod nim stosy.

Co więcej, te same owce - oczarowane bogactwem oprawców - nierzadko sami pozwalają swoim dzieciom na kontakty z takimi ludźmi. Serio?!
Zagłębiając się w tą i podobne sprawy znajdziemy szereg relacji młodych dziewczynek, które w wieku nastoletnim dały się zmanipulować i wykorzystać. Pytam się - gdzie byli wtedy ich rodzice i jak bardzo musieli spierdolić w ich wychowaniu, że wyrosły one na naiwne i bezmyślne dzieciaki, które same pakują się w łapska takich degeneratów. 
Ktoś powie, że czepianie się nastolatków za naiwność nie ma podstaw, lecz ja uważam, że ma.
Nastolatki owszem, lubią się stawiać, buntować itd. ale jednocześnie są (a przynajmniej powinny być) nieco bardziej świadome, niż najmłodsze dzieci, które nierzadko już we wczesnym dzieciństwie wiedzą jak postępować z podejrzanymi obcymi.

Podejrzewam (choć to tylko moja teoria), że ten brak czujności wynika z iluzorycznego przekonania o dobroci i sprawiedliwości świata. Ludzie przestali węszyć zagrożenie za każdym rogiem. Większość nie czuje potrzeby wzmacniania się fizycznie, ćwiczeń samoobrony, noszenia przy sobie jakiegoś rodzaju broni na wypadek ataku. Gdy więc dojdzie do takiej sytuacji są oni bezradni. 
Prawda jest surowa i bolesna, lecz należy się z nią pogodzić - świat wręcz ocieka niebezpieczeństwami i nie ważne, czy mówimy o dzikim lesie czy gęsto zaludnionym mieście. To prawo Natury (jak i wiele innych) dogoni nas wszędzie, a my musimy być na to gotowi tak, jak gotowi są nasi dzicy kuzyni - czujni i zdolni do obrony.

Podsumowując - nie uważam sprawy Epsteina za wartą choćby chwili mojej uwagi więcej. Istnienie jednostek takich jak on nie jest niczym nadzwyczajnym. Po raz kolejny wzbudza natomiast mój śmiech i zażenowanie fakt, że oburzeni nazarejczycy nie widzą jak bardzo ich ideologia przyczyniła się do takiego stanu rzeczy. Jak bardzo ich oddalenie od Natury, połączone z biernością, miłowaniem ludzi, antropocentryzmem i egalitaryzmem, doprowadziło do tego, że jednostki silne i dumne mają skrępowane ręce, podczas gdy żałośni degeneraci mają władzę i wpływy. I nie kurwa, nie jest to zasługa Wielkiego Molocha, któremu naskładano odpowiednią liczbę dzieci w ofierze i teraz rozdaje prezenty swoim poddanym w zamian za duszę, sprzedaną kontraktem na byczej skórze. Wiara w takie bajeczki zarezerwowana jest dla dzieciaków w piaskownicy, w dodatku judeochrześcijańskiej.
Prawda jest natomiast prozaiczna i dotkliwie raniąca uczucia nazarejczyków - sami pozwolili degeneratom wejść sobie na głowę i nimi pomiatać, co zawdzięczają swojemu naiwnemu podejściu do życia i człowieka. To za sprawą ich ideologii rodzące się co jakiś czas "warzywa" muszą żyć, bo "życie ludzkie jest święte" (sic!), ludzie tępi, którzy nigdy nie powinni się rozmnożyć, dostają zasiłek zamiast kuli w łeb, a zdegenerowane geny i wzorce są utrwalane w przekroju naszego gatunku.
W Naturze takie jednostki długo by nie przeżyły, a już na pewno nie posłałyby genów dalej.

Nie jestem jednak w stanie przejść obojętnie obok faktu, że całą sprawę wiąże się nieopatrznie z Satanizmem - jest to dla mnie po prostu niesmaczne. Jest takie, ponieważ dobrze wiem czym jest moja Tradycja, ile wysiłku, energii i krwi jej poświęciłem i ile jeszcze poświęcę; jak trudna, wymagająca oraz niebezpieczna jest to ścieżka, a także jak bardzo ignoranci (których niestety stanowią większość) mylą się w swoich osądach, udowadniając jednocześnie swoją niechęć do myślenia i eksploracji.

Powyższy artykuł nie powstał w celu tworzenia głupawej przepychanki i przerzucania winy, ani także w celu wylania frustracji. Powstał, by pokazać jak społeczeństwo zasiedlone przez idiotów potrafi zapędzić się wzajemnie w zaułek fałszu i żyć w ignoranckim przekonaniu, że "wiedzą wszystko", bo przecież słyszeli, czytali (biblię), oglądali (filmiki na youtube) itd.

JEFFREY EPSTEIN A SATANIZM - O TYM JAK IGNORANCI NAPĘDZAJĄ SPIRALĘ FAŁSZU

Przyznam, iż nie śniło mi się nawet pisanie artykułu na taki temat, lecz po tym co ostatnio zobaczyłem i przeczytałem czuję się wręcz sprowo...